02.05.2023, 23:43 ✶
Trafiła na przerażający i jednocześnie zachwycająco intrygujący widok, ale Cynthia nie mogłaby tak po prostu tego powiedzieć, bo wtedy najpewniej Brenna uznałaby ją za nienormalną. W najgorszym przypadku zdziczałą od przebywania w kostnicy kosztem spędzania czasu z żywymi ludźmi. Przytaknęła na jej słowa, obserwując to, co robiła. Longbottomówna kontrastowała z wykonywaną przez siebie pracą, ale strasznie to do niej pasowało — mundur i obowiązki. Przez ułamek sekundy w umyśle blondynki pojawiło się wspomnienia wspólnego opijania egzaminów, gdzie każde z nich mówiło o swojej przyszłości. Smukłe palce chwyciły za dokumenty, a ona przesunęła po zdjęciu spojrzeniem, aby zaraz odwrócić głowę i przyjrzeć się resztkom, które zostały z Finna.
- Tak. - nie było cienia wątpliwości w jej głosie, Flint za dużo naoglądała się ciał w swoim życiu, aby pomylić się przy czymś tak prostym. Lycoris by jej z pewnością tego nie wybaczyła.
Słuchała jej dalej, przyglądając się temu, co działo się na twarzy dziewczyny z każdym kolejnym słowem, które uciekało spomiędzy jej warg. Cynthia była dobrą obserwatorką, dobrą aktorką i nie mogła pozwolić, aby Brenna podejrzewała ją o jakiekolwiek powiązania z mężczyzną, który stał na czele buntu czystokrwistych, był zwiastunem burzy. Nie podjęła jeszcze decyzji, ale nie chciała, aby polityka i sprawy, na które nie miała żadnego wpływu, miały takowy na jej karierę. - Przykro widzieć, jak wielu czarodziei mugolskiego pochodzenia tu trafia. Bonnie z biura współpracy z premierem Anglii mówiła mi, że również wzrosła liczba zaginięć lub zgonów wśród mugoli, którzy nie mieli z magią niczego wspólnego i nie wiedzieli nic o jej istnieniu. Nie rozumiem siania takiego zamętu.
Zakończyła z westchnięciem, kręcąc delikatnie głową. Prawdę mówiąc, niewielu ludzi ją obchodziło i jeszcze mniejszą liczbą osób by się przyjęła, gdyby spotkała ich krzywda. Splotła ręce pod biustem, zaciskając palce na ramionach, a czerwone paznokcie kontrastowały z jej fartuchem.
Milczała dłuższą chwilę, przyglądając się kolejnym twarzom, tonąc na chwilę w odmętach własnego umysłu i wszystkich danych, które miała tam zgromadzone na temat trwającego śledztwa. Kate faktycznie była znajomą twarzą, możliwe, że zdarzyło się jej zamienić z nią kilka słów, ale takich rzeczy nie umiała trzymać długo w pamięci. Nieistotnych. Oczywiście przykre było, gdy młode życie w tak brutalny sposób dobiegało końca, ale jasnowłosa była ze śmiercią pogodzona i przyzwyczajona do tkwienia w jej objęciach w pewien sposób.
- Manuela tu nie ma, wśród ciał brakuje osób o ciemnym kolorze skóry, więc dla niego wciąż jest nadzieja. - zaczęła od tego, czego była pewna. Mieli wśród kończyć rękę bez dwóch palców — w tym małego, ale należała ona do kobiety. Być może Kate? Przesunęła kosmyk włosów za ucho, podnosząc wzrok na Brennę. - Katie może być w częściach, nie wszystkie jeszcze sprawdziłyśmy, ale mamy fragment korpusu, nogę i dwie ręce, które należą do młodej kobiety. Więcej informacji na ten temat będę mogła powiedzieć Ci w przeciągu dwóch dni, mamy pełne chłodnie i zakłady pogrzebowe muszą zabrać kilka osób, zanim dowiozą do nas resztę waszych znalezisk. A Arthur.. - odeszła nieco od brunetki, kierując się powolnym, ale pewnym krokiem w stronę lodówek. Wzrokiem przesunęła po karteczkach, które miały przyklejone — z jakimś imieniem, cechą charakterystyczną, aby nie szukać po omacku. Gdy znalazła właściwy worek, wysunęła mężczyznę na stół i rozpięła, wskazując dłonią na zgrabnie zszyty tors. - Arhur nie ma serca.
- Tak. - nie było cienia wątpliwości w jej głosie, Flint za dużo naoglądała się ciał w swoim życiu, aby pomylić się przy czymś tak prostym. Lycoris by jej z pewnością tego nie wybaczyła.
Słuchała jej dalej, przyglądając się temu, co działo się na twarzy dziewczyny z każdym kolejnym słowem, które uciekało spomiędzy jej warg. Cynthia była dobrą obserwatorką, dobrą aktorką i nie mogła pozwolić, aby Brenna podejrzewała ją o jakiekolwiek powiązania z mężczyzną, który stał na czele buntu czystokrwistych, był zwiastunem burzy. Nie podjęła jeszcze decyzji, ale nie chciała, aby polityka i sprawy, na które nie miała żadnego wpływu, miały takowy na jej karierę. - Przykro widzieć, jak wielu czarodziei mugolskiego pochodzenia tu trafia. Bonnie z biura współpracy z premierem Anglii mówiła mi, że również wzrosła liczba zaginięć lub zgonów wśród mugoli, którzy nie mieli z magią niczego wspólnego i nie wiedzieli nic o jej istnieniu. Nie rozumiem siania takiego zamętu.
Zakończyła z westchnięciem, kręcąc delikatnie głową. Prawdę mówiąc, niewielu ludzi ją obchodziło i jeszcze mniejszą liczbą osób by się przyjęła, gdyby spotkała ich krzywda. Splotła ręce pod biustem, zaciskając palce na ramionach, a czerwone paznokcie kontrastowały z jej fartuchem.
Milczała dłuższą chwilę, przyglądając się kolejnym twarzom, tonąc na chwilę w odmętach własnego umysłu i wszystkich danych, które miała tam zgromadzone na temat trwającego śledztwa. Kate faktycznie była znajomą twarzą, możliwe, że zdarzyło się jej zamienić z nią kilka słów, ale takich rzeczy nie umiała trzymać długo w pamięci. Nieistotnych. Oczywiście przykre było, gdy młode życie w tak brutalny sposób dobiegało końca, ale jasnowłosa była ze śmiercią pogodzona i przyzwyczajona do tkwienia w jej objęciach w pewien sposób.
- Manuela tu nie ma, wśród ciał brakuje osób o ciemnym kolorze skóry, więc dla niego wciąż jest nadzieja. - zaczęła od tego, czego była pewna. Mieli wśród kończyć rękę bez dwóch palców — w tym małego, ale należała ona do kobiety. Być może Kate? Przesunęła kosmyk włosów za ucho, podnosząc wzrok na Brennę. - Katie może być w częściach, nie wszystkie jeszcze sprawdziłyśmy, ale mamy fragment korpusu, nogę i dwie ręce, które należą do młodej kobiety. Więcej informacji na ten temat będę mogła powiedzieć Ci w przeciągu dwóch dni, mamy pełne chłodnie i zakłady pogrzebowe muszą zabrać kilka osób, zanim dowiozą do nas resztę waszych znalezisk. A Arthur.. - odeszła nieco od brunetki, kierując się powolnym, ale pewnym krokiem w stronę lodówek. Wzrokiem przesunęła po karteczkach, które miały przyklejone — z jakimś imieniem, cechą charakterystyczną, aby nie szukać po omacku. Gdy znalazła właściwy worek, wysunęła mężczyznę na stół i rozpięła, wskazując dłonią na zgrabnie zszyty tors. - Arhur nie ma serca.