Pomimo posiadania już bardzo zradykalizowanych poglądów nie uchybił swoim zawodowym obowiązkom. Nie zmieniało to faktu, że czystokrwisty czarodziej, który dopuściłby się przestępstwa mógłby liczyć na pewne formy łagodniejszego traktowania podczas dokonywanego przez niego aresztowania w szczególności przy dobrowolnej współpracy i wywodzeniu się z wielce szanowanego rodu czarodziejów czystej krwi. Gdyby nie był służbistą i gdyby miał taką możliwość to puszczałby ich wolno. Na tym jednak nie zbudowałby swojej kariery. Aresztowane przez niego szlamy nie cieszyłyby się nawet taką odrobiną przywilejów.
Uważał, że skazywanie mugolaków na Azkaban stanowiło zbyt łagodną karę. Nie każda osadzona tam szlama kwalifikowała się do Pocałunku Dementora i mogła w murach więzienia spędzić kilka albo kilkanaście lat, nawet dokonując tam żywota. Czarna magia okazywała się skuteczniejsza, co też wiedział z własnych doświadczeń zdobytych na bezlitosnym mordowaniu mugoli s imię ideologii i na rozkaz Czarnego Pana. Pozostałe szumowiny z Nokturnu mogły liczyć wyłącznie na to, aby miał dobry dzień, papierosy pod ręką oraz już kilka wypalonych szlugów.
Posada w Wizengamocie będzie na niego zawsze czekać, jeśli tylko dożyje tego momentu. Jako Aurorowi prędzej czy później zapuka do drzwi emerytura. Taka specyfika tego zawodu, że można zostać emerytowanym Aurorem z przyczyn zdrowotnych, jeśli nie zostanie się zabitym podczas wykonywania rutynowych obowiązków. Sam widział siebie jako szefa Biura Aurorów i ostatecznie szefa całego departamentu. Musiał brać poprawkę na to, że bycie Śmierciożercą zaprowadzić również i go do Azkabanu.
Nieszczególnie interesowało go to, czy ta dziewczynka zrozumiała to, czego od niej oczekiwano. Pozostawał nieprzejednany w swojej decyzji. Śmiertelny Nokturn na nich czekał i być może odsłoni przed nimi jedną ze swoich mrocznych tajemnic. Ramię w ramię z Bulstrodem pewnym krokiem zagłębił w mroczne alejki Nokturnu, pełne posępnych budowli i podejrzanych mieszkańców. Znany mu aż nazbyt dobrze zapach dotarł do jego nozdrzy. Nie wydawał mu się drażniący. Zwłaszcza jeśli chodzi o czarną magię, którą było przesiąknięte to miejsce. Pod wieloma względami pasował tutaj znacznie lepiej, niż na Pokątną. Gdy Atreus postanowił poczęstować papierosem, nie odmówił i chętnie po niego sięgnął. Od razu zapalił.