Po odzyskaniu swojej różdżki wyprostował się, a następnie podążył w stronę miejsca, w którym Vulturis pojedynkował się z Moody i tym samym kupował mu czas. Ten okazał się niezbędny do znalezienia zakopanej w tamtej hałdzie piachu. Pewnego rodzaju pocieszeniem było to, że nie napatoczył się jakiś Auror czy Brygadzista chcący go obezwładnić gdy nie może się bronić.
Zdążył ustalić, że zdołali się przemieścić i to całkiem daleko.
Odnalazł ich bliżej lasu, szarpanego przez powoli zrywający się mocniejszy wiatr. Utrzymując odpowiednią odległość od Vulturisa i Moody, tak by nie powtórzyła się ta sytuacja z utratą różdżki, którzy obaj doświadczyli przez działania czarownicy. Zdawał sobie też sprawę z tego, że wiatr może mniej lub bardziej wpłynąć na to, że atak sięgnie lub nie sięgnie celu i nie chciał tego aby Borgin oberwał rykoszetem. Dlatego musiał dobrze wycelować w sylwetkę Harper.
— Wycofaj się! — Polecił temu czarodziejowi, chcąc zapewnić mu względne bezpieczeństwo. Na polu bitwy okazał się przydatny. Wykonanie dwóch identycznych gestów, koncentrujących się na sylwetce Szefowej miało na celu wytworzenie energii kinetycznej o wystarczającej mocy do odrzucenia jej na znaczną odległość i zadania obrażeń podczas kontaktu z wiązkami magii.
Poświęcam jedną akcję na pokonanie dystansu dzielącego Chestera od Stanleya i Harper
Rzucam dwa razy na Kształtowanie na wytworzenie energii która odrzuci daleko Harper (Leć wiedźmio, leć) i zada jej obrażenia.
Akcja nieudana
Akcja nieudana