Uniosłem brwi na jej słowa o tym, że nie ma dobrej pamięci. Dziwne, bardzo dziwne. Raczej powinno się pamiętać osobę, która wzbudziła w człowieka tak negatywne emocje jak ja wtedy w niej. Podrapałem się w tył głowy i wzruszyłem ramieniem. Miałem zdolność zapamiętywania dźwięków, a jej głos pamiętałem aż za dobrze, gdyż była pierwszą osobą, która aż tak bardzo usilnie chciała mnie urazić tym, że jestem niewidomy. Pierwszy raz w życiu było mi żal, że byłem ułomny, ale chciałem się tym nie przejmować. Szkoda życia na takie rzeczy, prawda?
— Może to i lepiej. Zaczniemy swoją znajomość od czegoś lepszego. – uśmiechnąłem się lekko. Poczułem jak Bell okręcił się wokół moich nóg cicho mrucząc. No tak. Nigdy mnie nie zostawiał. Momentami tylko słychać było jak prycha niezadowolony. Chyba nie polubił tej dziewczyny, ale ja nigdy nie miałem problemów z żadnym człowiekiem.
— Oh, Beltane. – mruknąłem cicho, ale nie kontynuowałem tego tematu dalej. Gdy milczała na moją próbę podjęcia tematu o zaginionych rzeczach zagryzłem usta z niezręczności.
— Co panience zaginęło? – zapytałem w końcu. Jeszcze jeden zakręt i będziemy przed pomieszczeniem, w którym składowane były rzeczy zaginione i rzeczy z różnych dochodzeń.