Rzeczy, których szukała dziewczyna było zdecydowanie dużo i miał nadzieję, że odzyska chociaż większość z nich. W końcu nie jest fajnie jak się traci swoją własność.
Sam się zdziwiłem, gdy mężczyzna zareagował na nas, aż taką agresją, więc delikatnie podskoczyłem. Bell znowu prychnął pod moimi nogami i zawinął wokół jednej ogon. Uśmiechnąłem się delikatnie i odwróciłem się do drzwi tyłem.
— Cóż, tego się nie spodziewałem. – odpowiedziałem krótko. Słysząc jej pytania poczekałem, aż zada wszystkie i od razu jej odpowiedziałem. – Jeśli zechcesz będę mógł za tydzień podejść i zapytać, czy są tu twoje rzeczy, a potem napiszę do ciebie list z informacją o tym, co ty na to? Musisz mi tylko podać adres do korenspondecji oraz dane personalne. – tak, nie musiałem tego robić, ale chciałem. Chciałem jakoś zabłysnąć w jej oczach. Jeśli takowe miała.
— Dell! – miauknął pod nogami mój kot. – Żałosne. – czasami chciał być chyba moim sumieniem i próbował mi dawać mało subtelne znaki, że daję się ludziom za bardzo wykorzystywać, ale taki już byłem.