12.05.2023, 17:54 ✶
Nie tylko wydawało się dziwne, było. Nienaturalne i zaskakujące, jednak umiejętności dostosowania się do danych warunków, odpowiedni arsenał masek oraz odrobiną charyzmy sprawiała, że Cynthia umiała odzyskać kontrolę nad sytuacją w ciągu kilku sekund. To był chyba jej największy talent. Jej błękitne tęczówki badawczo przyglądały się mężczyźnie, który był bratem Deliana. Byli zupełnie inni. Emanująca od niego energia i aura płynąca ze sposobu bycia sprawiała, że przez ułamek sekundy ciężko było jej uwierzyć w to, że są rodzeństwem. Jednak czy ona i Castiel również nie byli pełni sprzeczności?
- Nie przejmuj się. - odparła z delikatnym wzruszeniem ramion, chociaż jej wewnętrzny pedantyzm sprawiał, że po karku przeszedł ją chłodny dreszcz. Ruchem głowy zgarnęła jasne pasma na plecy, przyglądając się jednej ze świec, gdy już pokonali nieożankowe drzwi, które udało mu się otworzyć.
Był tu syf, nie bałagan. Starała się nie rozglądać i nie przejmować, bo przecież koc w panterkę zupełnie nie był jej sprawą, podobnie jak samotna oraz wymagająca mycia karafka na środku podłogi. Kreski, monety, talerzyk oraz wódka dopełniały odrobinę menelskiej scenerii, jednak po Cynthii nie było absolutnie niczego widać, zwłaszcza zniesmaczenia. Gdzie ona trafiła? Chociaż właściciel przybytku nie wyglądał najlepiej, nie wzbudzał w niej żadnych obaw czy lęku, Flintówna umiała sobie radzić, ale on był odrobinę nieporadny. I może trochę przytłoczony życiem, otaczającą go rzeczywistością? Trudno było jej zdecydować na podstawie obrazu, który malował się przed oczami.
Gorzej? Mógł sprawić, że było tu gorzej?
Na maźniętych karminem ustach przemknął delikatny uśmiech, jakby rozbawiony z jego — miała nadzieję, że żartu, chociaż faktycznie, była skłonna po całym tym arsenale i stanie jego białek mu w to uwierzyć. Ne miała po prostu tak bujnej wyobraźni. Skrzyżowała ręce pod biustem, układając je na materiale czarnej, eleganckiej sukienki.
- Chętnie przejrzę Mikstury na sen, ale jeśli masz ciekawe lub niespotykane składniki, również mogę być zainteresowana. - odpowiedziała w końcu, przesuwając spojrzenie z jednej ze ścian, wprost na jego twarz. Kiedy oni właściwie przeszli na "Ty"? No nic, jak tak chciał, to ona się po prostu dostosuje, jaka to była różnica. Delian mówił, że jej brat może załatwić sporo unikalnych surowców, a ona, zaintrygowana słowem "unikalnych", zdecydowała się odwiedzić jego sklep. Któryś z nich mógł być przełomowym dodatkiem do tworzonych przez nią lub modyfikowanych substancji. Dziewczyna zrobiła kilka kroków, a szpilki wydawały z siebie cichy stukot, roznoszący się echem po pomieszczeniu. - Rozrywkowego?
Cynthia i była i nie była uzdrowicielką. Przeszła odpowiednie przeszkolenie, miała odbyty nawet częściowy staż w Mungu, ale jej kariera powędrowała w zupełnie innym kierunku, porzucając żywych, na rzecz martwych.
- Nie przejmuj się. - odparła z delikatnym wzruszeniem ramion, chociaż jej wewnętrzny pedantyzm sprawiał, że po karku przeszedł ją chłodny dreszcz. Ruchem głowy zgarnęła jasne pasma na plecy, przyglądając się jednej ze świec, gdy już pokonali nieożankowe drzwi, które udało mu się otworzyć.
Był tu syf, nie bałagan. Starała się nie rozglądać i nie przejmować, bo przecież koc w panterkę zupełnie nie był jej sprawą, podobnie jak samotna oraz wymagająca mycia karafka na środku podłogi. Kreski, monety, talerzyk oraz wódka dopełniały odrobinę menelskiej scenerii, jednak po Cynthii nie było absolutnie niczego widać, zwłaszcza zniesmaczenia. Gdzie ona trafiła? Chociaż właściciel przybytku nie wyglądał najlepiej, nie wzbudzał w niej żadnych obaw czy lęku, Flintówna umiała sobie radzić, ale on był odrobinę nieporadny. I może trochę przytłoczony życiem, otaczającą go rzeczywistością? Trudno było jej zdecydować na podstawie obrazu, który malował się przed oczami.
Gorzej? Mógł sprawić, że było tu gorzej?
Na maźniętych karminem ustach przemknął delikatny uśmiech, jakby rozbawiony z jego — miała nadzieję, że żartu, chociaż faktycznie, była skłonna po całym tym arsenale i stanie jego białek mu w to uwierzyć. Ne miała po prostu tak bujnej wyobraźni. Skrzyżowała ręce pod biustem, układając je na materiale czarnej, eleganckiej sukienki.
- Chętnie przejrzę Mikstury na sen, ale jeśli masz ciekawe lub niespotykane składniki, również mogę być zainteresowana. - odpowiedziała w końcu, przesuwając spojrzenie z jednej ze ścian, wprost na jego twarz. Kiedy oni właściwie przeszli na "Ty"? No nic, jak tak chciał, to ona się po prostu dostosuje, jaka to była różnica. Delian mówił, że jej brat może załatwić sporo unikalnych surowców, a ona, zaintrygowana słowem "unikalnych", zdecydowała się odwiedzić jego sklep. Któryś z nich mógł być przełomowym dodatkiem do tworzonych przez nią lub modyfikowanych substancji. Dziewczyna zrobiła kilka kroków, a szpilki wydawały z siebie cichy stukot, roznoszący się echem po pomieszczeniu. - Rozrywkowego?
Cynthia i była i nie była uzdrowicielką. Przeszła odpowiednie przeszkolenie, miała odbyty nawet częściowy staż w Mungu, ale jej kariera powędrowała w zupełnie innym kierunku, porzucając żywych, na rzecz martwych.