17.05.2023, 21:28 ✶
Ledwo się powstrzymała przed przewaleniem oczyma – no naprawdę? Jak nie gąsienica, to oni, jak nie oni – to może jeszcze każda kolejna osoba, na którą się natknie? Niczym mantra czy też zacięta pozytywka, która wkoło odtwarzała jedynie fragment melodii, zamiast jej całość.
- Nooo, to już wiem, a tak coś poza tym? – spytała, odkrywając kolejną zaskakującą w tym przedziwnym miejscu rzecz – z kota pozostał jedynie uśmiech. Tylko i aż tyle. Moment, czy te futrzaki w ogóle potrafiły się uśmiechać…?
Cóż, na pewno nie w ten sposób.
- … co? Ściąć głowę? Wolałabym jednak wyjść stąd na własnych nogach niż zostać wyniesioną – zaprotestowała dość żywiołowo. Nic dziwnego – dekapitacja jednak nie stanowiła rozwiązania, które się wybierało ot tak, niczym cukierki w sklepie, ba! Nie rozpatrywało się jej też w kategoriach wyjścia z sytuacji zdającej się nie mieć rozwiązania widocznego na pierwszy rzut oka.
Wyglądało jednak na to, że – choć wcale nie chciała się zgadzać na taką opcję – wersja, w której dekapitacja stanowiła furtkę, przyszła do niej sama. I w tym przypadku jakoś nawet nie umiała się zdziwić, iż była to Nell… I nawet nie zdążyła dobrze ust otworzyć, żeby udzielić odpowiedzi na zadane pytanie, kiedy to zapadł wyrok.
- Chyba sobie żartujesz! – nie czekała, naprawdę nie czekała, tylko się obróciła i starała uciec stąd jak najdalej. Z dala od karcianych rycerzy, z dala od ich broni, jak najdalej od Nell-Królowej i całej świrniętej reszty…
… naprawdę lubiła swoją głowę. Naprawdę nie planowała jej tracić…
… wyciągające się dłonie, dotykające ubrań, zaciskające się na nich, na niej…
… ocknęła się. Chyba z krzykiem, nie była pewna, ale w gardle jakoś tak dziwnie drapało. Rozejrzała się mało przytomnym spojrzeniem, odkrywając, iż znajduje się w ogrodzie, a głowa podejrzanie pęka. Odruchowo dotknęła bolącego miejsca i aż syknęła, odkrywając potężnego guza. Skąd, jak, dlaczego? Gdy próbowała sobie przypomnieć, to przed oczyma stawał jej głównie biały omyk, Gąsienica paląca fajkę i Nelll-Królowa. Może sobie przypomni, później. Teraz… teraz zdecydowanie potrzebowała Nell Bagshot, ale nie Królowej, lecz Nell-uzdrowicielki. Chwilę jednak potrwało, zanim udało jej się zebrać i niezbyt pewnym krokiem opuścić ogród.
- Nooo, to już wiem, a tak coś poza tym? – spytała, odkrywając kolejną zaskakującą w tym przedziwnym miejscu rzecz – z kota pozostał jedynie uśmiech. Tylko i aż tyle. Moment, czy te futrzaki w ogóle potrafiły się uśmiechać…?
Cóż, na pewno nie w ten sposób.
- … co? Ściąć głowę? Wolałabym jednak wyjść stąd na własnych nogach niż zostać wyniesioną – zaprotestowała dość żywiołowo. Nic dziwnego – dekapitacja jednak nie stanowiła rozwiązania, które się wybierało ot tak, niczym cukierki w sklepie, ba! Nie rozpatrywało się jej też w kategoriach wyjścia z sytuacji zdającej się nie mieć rozwiązania widocznego na pierwszy rzut oka.
Wyglądało jednak na to, że – choć wcale nie chciała się zgadzać na taką opcję – wersja, w której dekapitacja stanowiła furtkę, przyszła do niej sama. I w tym przypadku jakoś nawet nie umiała się zdziwić, iż była to Nell… I nawet nie zdążyła dobrze ust otworzyć, żeby udzielić odpowiedzi na zadane pytanie, kiedy to zapadł wyrok.
- Chyba sobie żartujesz! – nie czekała, naprawdę nie czekała, tylko się obróciła i starała uciec stąd jak najdalej. Z dala od karcianych rycerzy, z dala od ich broni, jak najdalej od Nell-Królowej i całej świrniętej reszty…
… naprawdę lubiła swoją głowę. Naprawdę nie planowała jej tracić…
… wyciągające się dłonie, dotykające ubrań, zaciskające się na nich, na niej…
… ocknęła się. Chyba z krzykiem, nie była pewna, ale w gardle jakoś tak dziwnie drapało. Rozejrzała się mało przytomnym spojrzeniem, odkrywając, iż znajduje się w ogrodzie, a głowa podejrzanie pęka. Odruchowo dotknęła bolącego miejsca i aż syknęła, odkrywając potężnego guza. Skąd, jak, dlaczego? Gdy próbowała sobie przypomnieć, to przed oczyma stawał jej głównie biały omyk, Gąsienica paląca fajkę i Nelll-Królowa. Może sobie przypomni, później. Teraz… teraz zdecydowanie potrzebowała Nell Bagshot, ale nie Królowej, lecz Nell-uzdrowicielki. Chwilę jednak potrwało, zanim udało jej się zebrać i niezbyt pewnym krokiem opuścić ogród.
Koniec sesji