17.05.2023, 20:20 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.05.2023, 22:04 przez Cynthia Flint.)
Nie zamierzała go porównywać, a przynajmniej niczym innym, niż formą typowo Olivanderowego, odrobinę kojarzącego się z Piotrusiem Panem uśmiechu. Był jednocześnie zawadiacki, ale i słodki. Unikatowy. I każdy z przedstawicieli tego rodu mógł po prostu się takim pochwalić, a dobry uśmiech był olbrzymim ułatwieniem, gdy przychodziło do kontaktów towarzyskich i socjety. Czując na sobie jego spojrzenie, które wciąż niosło ślady wesołości oraz śmiechu, zastanawiała się, nad czym tak gdyba i o czym myśli, jednak uśmiechnęła się jedynie delikatnie, nie zadając pytania na głos. Pozostały jej domysły. Może był trochę szalonym Piotrusiem Panem?
Nie miała pojęcia, czego spodziewać się po kociołkowej kawie i zaparzającym ja mężczyźnie, a jego syknięcie sprawiło, że głowę przekręciła nieco na bok, przesuwając jasnymi tęczówkami po jego górnej części ciała, skupiając się dłużej na chlapniętej kawą dłoni. Wyglądał na odrobinę niezdarnego, a jednak Delian mówił o nim w tak szczególny sposób, że nie chciała go wrzucać do jakiegoś worka i schematu, dając zwyczajnie szansę. Nic na tym nie straci, a mogła zyskać. Warto było szukać wartościowych aspektów w znajomości z ludźmi.
- Naprawdę? Wybacz moje zaskoczenie. - zaczęła tonem faktycznie i szczerze zaskoczonym, gdy wspomniał tak entuzjastycznie wręcz o miejscu jej pracy, bo ludzi zwykle przyprawiało o dreszcze. Śmierć budziła strach, społeczeństwo wciąż nie radziło sobie z jej widmem i osoby, które poświęcały się pracy polegającej na zagłębianiu tajemnic umarłych, były może i obdarzone szacunkiem, ale wzbudzały również pewien rodzaj strachu. Niekiedy dość wygodnego, jeśli umiało się go odpowiednio wykorzystać. - Niewiele osób marzy o pracy w kostnicy, sekcjach zwłok i przebywaniu w chłodni.
Dodała z delikatnym wzruszeniem smukłych ramion, tłumacząc mu jednocześnie wcześniejszą emocję, która pojawiła się w jej głosie. Ruchem głowy przesunęła jasne pasma na plecy, wsuwając się odrobinę głębiej w kanapę, wciąż jednak nie opierając pleców. Gdy usiadł obok, mimowolnie obróciła się odrobinę w jego kierunku, aby swobodnie móc go widzieć i prowadzić rozmowę. - Dziękuje, pachnie naprawdę ładne. - złapała za filiżankę, czując aromat wdzierający się do nozdrzy, jeden z jej ulubionych. Oparła naczynie o kolana, zatrzymując na chwilę wzrok w ciemnym naparze. Nie wyglądał, jakby chciał ją otruć, a do tego pił to samo. Jedyne co, w kociołku mogła pojawić się jakaś używka. Faktycznie, była dość szczupłą i drobną dziewczyną, chociaż na wzrost akurat nigdy nie narzekała. - Więc pewnie jesteś z niego dumny. To prawdziwa iskierka korytarzy.
Powstrzymała się od pytania, czy żałował braku swojej obecności w życiu brata — a przynajmniej w większym stopniu, uznając, że to nie jej sprawa. Przyglądała się chwilę, jak pił, po czym sama uniosła filiżankę, robiąc niewielkiego łyka. Intensywny, odrobinę gorzkawy smak rozlał się po podniebieniu, a ona zwilżyła wargi, aby pozbyć się kawowego posmaku. Całe szczęście, że przełknęła, bo jego kolejne słowa były zaskakujące. Ściągnęła na ułamek sekundy brwi, odwracając twarz w jego stronę, odszukując jego spojrzenia swoim własnym. O dziwo, on sam wyszedł jej naprzeciw. - Pytasz mnie, czy mam relację romantyczną z Twoim bratem i czy wiosna temu sprzyja? - zapytała tylko, dość bezpośrednio, ale i wciąż miło oraz łagodnie, bo chciała mieć pewność, że właściwie zinterpretowała słowa mężczyzny. Cynthia zawsze miała drobny problem z emocjami, niewiele bodźców pobudzało ją do życia i pozbawiało kontroli. Wszystko przyjmowała spokojnie i z klasą, trochę niczym jej trupy z ciemnych worków. Nie uciekła wzrokiem, nie mrugnęła nawet, oczekując widocznie odpowiedzi. Skąd przypuszczenie, że łączyło ją coś z Delianem? Owszem, przez myśl jej przeszedł dotyk jego palców na licach, co było wspomnieniem dość intensywnym, ale i ulotnym. Zresztą nie sądziła, że on w ogóle spoglądał w kierunku na płaszczyźnie innej, niż kumpelskiej.
Nie miała pojęcia, czego spodziewać się po kociołkowej kawie i zaparzającym ja mężczyźnie, a jego syknięcie sprawiło, że głowę przekręciła nieco na bok, przesuwając jasnymi tęczówkami po jego górnej części ciała, skupiając się dłużej na chlapniętej kawą dłoni. Wyglądał na odrobinę niezdarnego, a jednak Delian mówił o nim w tak szczególny sposób, że nie chciała go wrzucać do jakiegoś worka i schematu, dając zwyczajnie szansę. Nic na tym nie straci, a mogła zyskać. Warto było szukać wartościowych aspektów w znajomości z ludźmi.
- Naprawdę? Wybacz moje zaskoczenie. - zaczęła tonem faktycznie i szczerze zaskoczonym, gdy wspomniał tak entuzjastycznie wręcz o miejscu jej pracy, bo ludzi zwykle przyprawiało o dreszcze. Śmierć budziła strach, społeczeństwo wciąż nie radziło sobie z jej widmem i osoby, które poświęcały się pracy polegającej na zagłębianiu tajemnic umarłych, były może i obdarzone szacunkiem, ale wzbudzały również pewien rodzaj strachu. Niekiedy dość wygodnego, jeśli umiało się go odpowiednio wykorzystać. - Niewiele osób marzy o pracy w kostnicy, sekcjach zwłok i przebywaniu w chłodni.
Dodała z delikatnym wzruszeniem smukłych ramion, tłumacząc mu jednocześnie wcześniejszą emocję, która pojawiła się w jej głosie. Ruchem głowy przesunęła jasne pasma na plecy, wsuwając się odrobinę głębiej w kanapę, wciąż jednak nie opierając pleców. Gdy usiadł obok, mimowolnie obróciła się odrobinę w jego kierunku, aby swobodnie móc go widzieć i prowadzić rozmowę. - Dziękuje, pachnie naprawdę ładne. - złapała za filiżankę, czując aromat wdzierający się do nozdrzy, jeden z jej ulubionych. Oparła naczynie o kolana, zatrzymując na chwilę wzrok w ciemnym naparze. Nie wyglądał, jakby chciał ją otruć, a do tego pił to samo. Jedyne co, w kociołku mogła pojawić się jakaś używka. Faktycznie, była dość szczupłą i drobną dziewczyną, chociaż na wzrost akurat nigdy nie narzekała. - Więc pewnie jesteś z niego dumny. To prawdziwa iskierka korytarzy.
Powstrzymała się od pytania, czy żałował braku swojej obecności w życiu brata — a przynajmniej w większym stopniu, uznając, że to nie jej sprawa. Przyglądała się chwilę, jak pił, po czym sama uniosła filiżankę, robiąc niewielkiego łyka. Intensywny, odrobinę gorzkawy smak rozlał się po podniebieniu, a ona zwilżyła wargi, aby pozbyć się kawowego posmaku. Całe szczęście, że przełknęła, bo jego kolejne słowa były zaskakujące. Ściągnęła na ułamek sekundy brwi, odwracając twarz w jego stronę, odszukując jego spojrzenia swoim własnym. O dziwo, on sam wyszedł jej naprzeciw. - Pytasz mnie, czy mam relację romantyczną z Twoim bratem i czy wiosna temu sprzyja? - zapytała tylko, dość bezpośrednio, ale i wciąż miło oraz łagodnie, bo chciała mieć pewność, że właściwie zinterpretowała słowa mężczyzny. Cynthia zawsze miała drobny problem z emocjami, niewiele bodźców pobudzało ją do życia i pozbawiało kontroli. Wszystko przyjmowała spokojnie i z klasą, trochę niczym jej trupy z ciemnych worków. Nie uciekła wzrokiem, nie mrugnęła nawet, oczekując widocznie odpowiedzi. Skąd przypuszczenie, że łączyło ją coś z Delianem? Owszem, przez myśl jej przeszedł dotyk jego palców na licach, co było wspomnieniem dość intensywnym, ale i ulotnym. Zresztą nie sądziła, że on w ogóle spoglądał w kierunku na płaszczyźnie innej, niż kumpelskiej.