Sytuacja wydawała się nad wyraz niekorzystna dla nich obu, ale nie było tak, że zamierzał odpuścić i salwować się ucieczką. To był jeden z decydujących momentów. Od tego, co zrobi Vulturis zależało bardzo wiele, jeśli nie wszystko. To mogło przechylić szale zwycięstwa na ich korzyść lub całkiem ich pogrążyć. Spostrzegł to zaniepokojenie na twarzy swojej pieprzonej szefowej, oceniając w tym momencie swoje możliwości i szanse.
Wiejący coraz mocniej wiatr nieszczególnie działał na ich korzyść, ale również nie sprzyjał ich przeciwniczce. W tym momencie wolał mieć różdżkę w dłoni, choć to było pobożne życzenie. Bez niej nie opuści pola walki, gdy przyjdzie na to odpowiedni moment. Zbliżająca się wichura była kolejnym powodem, dla którego powinien mieć w dłoni różdżkę. Tak samo, jak piekące go lewe przedramię. Wiedział co to oznaczało. Z przyczyn od niego niezależnych nie mógł wypełnić tego etapu planu w tym momencie. Zrobi jednak wszystko, by tego dokonać. Z ewentualnymi następstwami tej sytuacji będzie zmagać się później. Stojąc przed Harper starał się zlokalizować swoją różdżkę, póki to było możliwe.
Złapał uformowaną w ptaka kopertę w dłoń, by ukryć ją w połach szaty. Nie podobało mu się bycie posłańcem. Ci zwykle nie mają szczęścia. Nie mógł otworzyć tego listu przed Czarnym Panem, jednak podejrzewał, że jego treść byłaby ciekawa. Może to jakieś groźby i obietnice zamknięcia w Azkabanie. To nie była jego sprawa. Przynajmniej w tym momencie.
— To nie wchodzi w grę. — Jeśli sądziła, że jej posłuchają to była w błędzie. Nie była w stanie wydawać im poleceń, nawet pomimo wywalczenia sobie pewnej przewagi. Jeśli udało mu się dostrzec różdżkę to był gotów rzucić się niej, przełamując ten impas.
Percepcja na zlokalizowanie różdżki
Sukces!
Akcja nieudana
Poświęcam drugą akcję na pochwycenie swojej różdżki, jeśli udało mi się ją zlokalizować