Jak tak patrzył na te konstrukcje wiedział, że czeka ich sporo pracy. Musieli doprowadzić obie budowle do stanu używalności, tak aby prezentowały się należycie. Zwłaszcza kuźnia. Powinna wyglądać równie przyzwoicie, jak ta należąca do nich w rodzinnej miejscowości. Wszystko po to, aby nie mogli narzekać na brak jakichkolwiek klientów. Chciał móc mówić, że ma pełne ręce roboty i być dumnym z dzieł ich rąk. Dagur nie stronił od ciężkiej pracy i tak też starał wychować swojego syna.
— Nie będę się specjalnie powstrzymywać! — Zawołał w głos, okraszając swoje słowa rubasznym śmiechem. Była to bardziej naturalna reakcja organizmu, której sprosta ta konstrukcja. — Jeśli nie będę mieć powodów do denerwowania się to nie będę rzucać narzędziami. — W jakimś stopniu zobowiązał się do tego, że będzie starał się powściągnąć swoje emocje dopóki nie osiągną należytego standardu należących do nich budynków. Jeśli próby renowacji spalą na panewce, zrówna te rudery z ziemią i wybuduje kuźnię oraz dom od podstaw.
— Nie jestem w stanie tego przewidzieć, synu. Mam nadzieję. Wiem jedno: jakby twoja matka zobaczyła tę ruderę zwaną domem to spojrzałaby na mnie z dezaprobatą i zapytała, czy kowadło spadło mi na ten durny łeb i miałaby rację — Postawił sprawę jasno, podążając w ślad za synem. Choć jemu przekroczenie furtki nie przyszło z taką łatwością, co Hjalmarowi. Będę musiał ją poszerzyć. Zanotował w pamięci. To jednak nie będzie najpilniejsza naprawa.
Przekroczenie kuźni wiązało się z obawami. Stanął jednak w środku w pełni wyprostowanym, co dobrze rokowało. Nie było tu za nisko i zarazem za wąsko. On również skupił wzrok na wygaszonym piecu, w którym powinien zawsze płonąć ogień równy temu, który wypełniał ich serca. Pozostawało im być dobrej myśli, że po uczynieniu zadość tradycji i rozpaleniu tego paleniska nie będą zmuszeni go wygasić. Napełniłoby go to smutkiem.
— Ja również, synu. To prawda — Podzielał entuzjazm swojego syna. Roboty czekało ich sporo, jednak nie mógł się tego doczekać. Nie byłoby kłamstwem stwierdzenie, że aż palił się do pracy. Taki zapał powinien wszystko usprawnić.
— Niech nie będzie to dla Ciebie zaskoczeniem, że ja również. Czas pokaże, co będzie dalej i czy było warto — Przytaknął. Skoro już tu przybyli to musieli dać szansę temu krajowi i jego mieszkańcom.