Wood sama była dość specyficznym człowiekiem. Miała w sobie trochę ze snoba, wybierała sobie znajomych w sposób sobie tylko znany, jednak nie była jakoś specjalnie otwarta i przyjacielska dla wszystkich. Tutaj pewnie wiele zależało od tego, że to właśnie ona spotkała Uru jako pierwsza, kiedy wyszedł z tej dziwnej piwnicy. Chciała mu pomóc, no i miała odpowiednie środki, idealnie się złożyło, a jego polubiła. Był dziwny i nie można było się z nim nudzić, a nudy Ruda nie znosiła, więc idealnie się składało.
Podbiegła do drzwi jego pokoju. Jak mógł tak długo zwlekać się z łóżka? Kiedy ona miała mu tyle do powiedzenia. Widać po niej było, jak bardzo jest pobudzona i że ma mu coś ciekawego do powiedzenia. Udało jej się zatrzymać tuż przed nim, choć była tak rozpędzona, że gdyby zaczęła wyhamowywać szybciej, to by wpadła z nim do środka pokoju.
- URU, mam Ci coś ważnego do powiedzenia! - Oczy jej błyszczały, widać było, że naprawdę jest mocno zaangażowana w to wszystko. - On umarł, ten dziad, który Cię zamknął w piwnicy, umarł! - Mówiła bardzo szybko, jednym tchem. - Nazywał się Peter Evans, wpadły mi w ręce akta, możemy tam pójść i zobaczyć, co uda nam się znaleźć! - Najlepiej jak najszybciej, bo nie mogła się doczekać tej wizyty w piwnicy.