Po wysłuchaniu słów pracowniczki szpitala był skłonny przyznać jej rację. Mimo wszystko to nie było takie proste w praktyce, jak się mogło wydawać. Nie odpowiadało mu zamknięcie w szpitalu. O ile czasowe zwolnienie z pracy mógłby uzyskać, tak Czarny Pan czasowo nie zwolni go ze służby z powodów zdrowotnych. Dlatego było lepiej jak był na chodzie.
— Ma pani całkowitą rację w tej kwestii. — Powiedział to, co powinien był powiedzieć w tej sytuacji. Bycie w pełni sił mogło nawet przesądzić o wygraniu pojedynku czarodziejów, przyczynić się do sprawniejszego prowadzenia śledztwa. W idealnym świecie tak by to wszystko wyglądało. Chester na wszelkie badania chodził tylko z konieczności. Za taką uważał chociażby poddanie się badaniom do pracy. Z uzdrowicielami lepiej się nie wykłócać. Podaną mu receptę schował do kiszeni munduru. Zrealizuje ją po drodze z pracy do domu.
— Poczucie obowiązku to cecha godna pochwały — Przyznał szczerze, z powagą i dozą uznania w głosie. Sam również uniósł kąciki ust w ledwie dostrzegalnym uśmiechu. Jeśli chodzi o papierosy to nie łudził się, że zdoła bez nich wytrzymać cały dzień. W końcu sięgnie po papierośnicę.
— Jeśli do tego dojdzie to niezwłocznie się tam udam. Wzajemnie, pani Bulstrode — Powiedział na koniec. Pozostawało mu liczyć na to, aby coś takiego nie miało miejsca. Pożegnał też kobietę, samemu zamierzając swoje kroki ku gmachowi Ministerstwa Magii.