Eksperymenty na żywym materiale brzmiały niezbyt dobrze. Heather uważała to za nieźle pojebane, jednak nie podzieliła się w głos tym przemyśleniem. Wolała przemilczeć, nie wiedziała, czy nie sprawiłoby to przykrości Uru, a nie chciała w żaden sposób go urazić. Przeżył wiele, przez to, że ktoś sobie wymyślił, że będzie rozwijał swoje umiejętności, tylko jakim kosztem? Nie mogła zrozumieć tego dziada, jak mógł tak postąpić właściwie? To zachowanie nie było moralne.
Drzwi były zamknięta, jednak jej towarzysz szybko je otworzył. Mogli wejść do środka i zacząć szukac odpowiedzi na nurtujące pytania. Weszła do środka za Marquezem. Od razu zaczęła się rozglądać po wnętrzu. Miała wrażenie, że jest zagracone, ktoś zbierał różne rzeczy, no ale jeśli była to jego pracownia to nie ma się co dziwić.
Heather ruszyła w głąb pomieszczenia. Musieli się uważnie rozejrzeć, aby nic nie przegapić. - Będe mieć to na uwadze, może coś znajdziemy. - Mężczyzna na pewno miał w środku coś takiego, w końcu jak inaczej znosiłby to wszystko do środka.
Ona ruszyła w stronę dużego regału znajdującego się po przeciwnej stronie biurka, jaoś tak naturalnie stwierdziła, że podzielą się pomieszczeniem po połowie. Zaczęła przeglądać znajdujące się tam papiery, ale było ich bardzo dużo. Jakieś kartki wypełnione notatkami. Miała szczęście bo znalazła dużą, płócienną torbę do której zaczęla wrzucać te papiery. - Dużo tego jest, myślisz, że damy radę zabrać wszystko od razu? - Wolałaby nie pojawiać się tutaj więcej.