25.05.2023, 00:31 ✶
Widząc, że koleżanka ulega jej propozycji i bierze podany jej kubek z herbatą, sięgnęła po własną. Napar zdążył już nieco ostudzić się i miał teraz przyjemną, idealną wręcz do picia temperaturę. Chyba tylko z przyzwyczajenia, dmuchnęła parę razy w kubek i dopiero wtedy upiła parę łyków, z dziwną satysfakcją przyjmując miłe uczucie ciepła rozlewające się po żołądku.
Przyjemność tych paru łyków nie zmieniało jednak zbytnio tego, jak faktycznie czuła się w tym momencie. Mimo, że delikatnie uśmiechała się do Uli, czuła że wszystko co robiła podszyte było mdlącym wręcz lękiem. Wcześniej napięte jak postronki nerwy rozluźniły się tylko trochę i miała wrażenie że im dłużej zwleka z powrotem do domu, tym gorzej się czuje. Towarzystwo dziewczyny było miłe, jednak nie zmieniało faktu, że najlepiej w tym momencie czułaby się w londyńskiej kamienicy, w bezpiecznym towarzystwie swojego ojca.
Upiła jeszcze parę łyków, słysząc że Ula uruchamia się i oferuje oglądanie obrazów lub jedzenie. Prawdę powiedziawszy, pewnie nie byłaby w stanie przełknąć żadnego stałego pokarmu. Westchnęła więc tylko głęboko, zbierając w sobie siłę i odkładając kubek na stolik.
- To miłe z twojej strony, ale... muszę już wracać... - to powiedziawszy, podniosła się na nogi, chcąc w ten sposób powstrzymać Ulę przed roztrząśnięciem całej kuchni. Nerwowo zaczęła skubać skórę przy paznokciach, nie będąc pewna jak właściwie powinna się pożegnać. Uściskać? Zostawić buziaka w powietrzu nad policzkiem Uli? Zamiast jednak zrobić coś z wymienionych rzeczy lub ich pochodnego, cofnęła się w stronę kominka.
- Mam nadzieję, że następnym razem uda nam się spotkać w o wiele... spokojniejszych okolicznościach - uśmiechnęła się jeszcze smutno, by zaraz zniknąć w zielonych płomieniach.
Przyjemność tych paru łyków nie zmieniało jednak zbytnio tego, jak faktycznie czuła się w tym momencie. Mimo, że delikatnie uśmiechała się do Uli, czuła że wszystko co robiła podszyte było mdlącym wręcz lękiem. Wcześniej napięte jak postronki nerwy rozluźniły się tylko trochę i miała wrażenie że im dłużej zwleka z powrotem do domu, tym gorzej się czuje. Towarzystwo dziewczyny było miłe, jednak nie zmieniało faktu, że najlepiej w tym momencie czułaby się w londyńskiej kamienicy, w bezpiecznym towarzystwie swojego ojca.
Upiła jeszcze parę łyków, słysząc że Ula uruchamia się i oferuje oglądanie obrazów lub jedzenie. Prawdę powiedziawszy, pewnie nie byłaby w stanie przełknąć żadnego stałego pokarmu. Westchnęła więc tylko głęboko, zbierając w sobie siłę i odkładając kubek na stolik.
- To miłe z twojej strony, ale... muszę już wracać... - to powiedziawszy, podniosła się na nogi, chcąc w ten sposób powstrzymać Ulę przed roztrząśnięciem całej kuchni. Nerwowo zaczęła skubać skórę przy paznokciach, nie będąc pewna jak właściwie powinna się pożegnać. Uściskać? Zostawić buziaka w powietrzu nad policzkiem Uli? Zamiast jednak zrobić coś z wymienionych rzeczy lub ich pochodnego, cofnęła się w stronę kominka.
- Mam nadzieję, że następnym razem uda nam się spotkać w o wiele... spokojniejszych okolicznościach - uśmiechnęła się jeszcze smutno, by zaraz zniknąć w zielonych płomieniach.
Postać opuszcza sesję
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.