Mając za sobą całkiem skuteczną przemowę, odpowiadanie na wszelkie pytania ze strony zebranych, mógł w dalszym ciągu kontynuować zainicjowaną przez młodego Yaxleya rozmowę. Udział z pozoru pokojowej kontrdemonstracji nie wymagał opracowywania skomplikowanych planów, jak inne przedsięwzięcia których się podejmował i których przyjdzie mu się podjąć w dalszej przyszłości. Zawsze działał z korzyścią dla popieranej przez siebie strony.
Spojrzał znacząco na Yaxleya, słysząc taką lakoniczną odpowiedź z ust syna swojego przyjaciela. Od ludzi w swoim otoczeniu oczekiwał udzielania mu bardziej rozwiniętych odpowiedzi. Nawet, jak wygłaszali adekwatne do sytuacji stwierdzenia. Po to samemu odpowiadając na dane pytania możliwie jak najbardziej wyczerpująco, z zamiarem rozwiania wszelkich wątpliwości u swoich towarzyszy. Nic jednak nie powiedział. Jedynie zaciągnął się swoim papierosem.
— Doskonale. Jeśli Któraś z tu obecnych osób dopatrzy się czegoś zgoła odmiennego i spróbuje mnie obarczyć mnie winą za podżeganie do stosowania przemocy wobec charłaków, wszystkiego się wyprę. Wówczas twoje zeznanie może się okazać przydatne. Oczywiście, że mam — Odpowiedział na słowa tego czarodzieja, który nie pierwszy raz miał okazać się przydatnym jakby przyszło co do czego. Gdyby doszło do takiej sytuacji to nie pozostawiłby tego bez odpowiedniej reakcji. Nienawidził zdrajców. Zapewnił go. Musiał być przygotowany na tę i każdą inną ewentualność.— Idziemy — Zarządził opuszczenie tego pomieszczenia, od razu kierując się do wyjścia z budynku. Niebawem rozpocznie się Marsz Praw Charłaków, w którym wezmą udział.