Wood obserwowała jak Marquez wyczarował zaklęcie i chował potrzebne dokumenty. Trochę się tego nazbierało, miała nadzieję, że faktycznie znajdą w tym wszystkim coś istotnego, jakieś informacje, które pozwolą im znaleźć odpowiedź na pytanie, co właściwie mu się przydarzyło.
- Świetne, nigdy nie musiałam pakować tylu rzeczy, będziesz musiał mnie nauczyć tego zaklęcia, bo wydaje się być przydatne. - Szczególnie, że teraz zmieniła profesję i mogłaby się jej przydać taka umiejętność podczas pracy w brygadzie.
Heather podążała za nim niczym cień. Nie do końca sama wiedziała czego powinna szukać, więc mu towarzyszyła. -- Na eliksirach zupełnie się nie znam... - Czuła się nieco bezużyteczna, bo nie mogła mu pomóc na tyle, na ile chciała. No, ale pewnych rzeczy nie przeskoczy. W końcu większość czasu w Hogwarcie spędziła latając na miotle i grając w quidditcha. a nie studiując alchemiczne księgi.
Stanęła za nim, kiedy zaczął pobierać próbki. Nie przeszkadzała mu, obserwowała wszystko z boku. Złożyła ręce na piersiach i czekała, aż skończy. Miała nadzieję, że uda mu się pobrać do badań wszystko to, czego potrzebował. Było tu jednak tyle tego wszystkiego, że mogłaby to być poniekąd loteria, ale tą obawą się z nim nie podzieliła. Wolała nastawić się na to, że będzie dobrze, że uda im się dowiedzieć czegokolwiek.
- Nie zrobiło się duszno. - Jej wzrok skierował się na ołówek, który wypadł mu z dłoni, nie umknęło jej to. Coś było nie tak. Ruda podbiegła do niego, kiedy tylko zauważyła, że zachwiał się na nogach. Przestraszyła się, że coś mu się stało. - Może stąd chodźmy, weźmy to co mamy gotowe, świeże powietrze powinno ci dobrze zrobić. - Ta piwnica zdecydowanie mu nie służyła.