• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3
[25 kwietnia 1972] Widziałaś mój atlas grzybów? || Stanley & Cynthia

[25 kwietnia 1972] Widziałaś mój atlas grzybów? || Stanley & Cynthia
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#12
28.05.2023, 14:15  ✶  
Gra pozorów zawsze była formą sztuki, szuflowaniem aktorskiego kunsztu poza deskami teatrów lub opery, gdzie tworzona kreacja miała omamić tylko widownię, tu wyzwanie było znacznie większe, niosące za sobą inne formy ryzyka, niż wygwizdanie. Ciemność jednak zdawała się przeplatać z codziennością coraz mocniej każdego kolejnego dnia, gdy samozwańczy Lord zdobywał uznanie oraz posłuch, sięgając przecież jedynie do konserwatywnych i próżnych serc Londyńskiej Śmietanki Czarodziejskiej. Nie trudno było zasiać ziarno poczucia w wyższości w istotach tak tego łaknących, zwłaszcza jeśli niosło to za sobą poszerzenie wpływów lub pieniądze. Stanley był dobrym aktorem, niepozornym człowiekiem z Ministerskich korytarzy, którego potencjał zdawało się zatrzymywać lenistwo. Byłby dobrym aurorem, nawet jeśli jego idee mijały się z tym, które prawo i społeczność uznawały za szlachetne. Czy grzybobranie nie było dziedziną magii niezrozumianą, zupełnie skreśloną z głupiej obawy przed śmiercią i związanymi z nią legendami, które miały powstrzymać ludzką ciekawość, aby Ci nie próbowali sięgać po nieśmiertelność?
Wcale nie była tak daleko, jak powszechnie sądzono — nie licząc oczywiście wampirów, które ogromnym kosztem uzyskały to, czego tak wielu pragnęło.
Jej ojciec miał duże magazyny w porcie, jak i niepozorne klitki, na które nikt nie zwracał uwagi. Była przekonana, że sam nie do końca zdawał sobie sprawę, co do niego należy i nie widziała żadnego problemu, aby przeczesać biurko w gabinecie ojca w celu znalezienia odpowiedniego miejsca, które mogłaby również zaopatrzyć w pięknego prawdziwka lub jakąś psią podróbkę, zależnie od preferencji. Musiała jednak wiedzieć, że Borgin był bezpieczny i godny zaufania, dlatego jedynie wspomniała o miejscu, nie wchodząc w szczegóły.
Starała się nie wybierać strony w narastającym konflikcie, jednak ojciec wychował ją dość konserwatywnie i mimowolnie czuła niechęć do tych, którzy splątywali swój los z mugolami, rozrzedzając czarodziejską krew. Nie zagłębiała jednak historii rodów, zupełnie ją nie obchodziły noszone przez ludzi nazwiska — może jedne były lepsze, może drugie gorsze i różniły się wpływami, ale dopóki nic nie ingerowało w jej bezpieczną, pełną rutyny i oraz kontroli codzienność, było to bez znaczenia. Ktoś, kto przez nieuwagę i roztrzepanie zabrał do pracy księgę tak niebezpieczną, nie mógł zostać określony mianem innym, niż intrygujący, skoro już poznała jego małą pasję do grzybków. Nie poruszała tematu nekromancji nawet ze swoją przełożoną, nawet jej najbliżsi nie mieli pojęcia o tym, co w rzeczywistości robiła większość nocy spędzonych w kostnicy Ministerstwa. Było to więc orzeźwiające, ale też sprawiało, że bardziej niż zwykle uważała na gesty czy słowa. Trzeba jednak przyznać, że kilkukrotne, szybsze bicie serca było przyjemną odmianą od spokojnej, niewzruszonej melodii, którą wygrywało ono na co dzień.
- Obawiam się Mój Drogi, że Twoja niewinność przeminęła razem z atlasem. - odparła tylko z delikatnym ruchem głowy, dając mu do zrozumienia, że mógłby po prostu zapytać o to, co chciał wiedzieć, a ona być może zdradziłaby mu parę sekretów. Zaskakujące dla niej było cały czas to, jak często ludzie narzekali na zapach formaliny lub ogólnie pojęty "odór śmierci", który wypełniał to miejsce, a jak wielu z nich zaglądało do niej na herbatę i ciastka przy okazji odbioru dokumentów lub innych bredni papierkowych. Marnowali wiele galeonów i czasu na określanie przyczyn śmierci szlam. Smutne.
Starała się nad Voldemortem zupełnie nie zastanawiać, dopóki nie będzie to konieczne. Konsekwencje związane z odkryciem przez kogokolwiek tego, że w ogóle rozmyślała nad wypowiadanymi przez niego słowami, mogłyby tragicznie wpłynąć na karierę. A on chciała zostać głową tego biura najszybciej, jak było to możliwe — dopóki jej ojciec nie wpadł na pomysł kolejnego małżeństwa z jakimś, pożal się Merlinie Amerykaninem bez mózgu i bez prezencji.
- Jako zapalony grzybiarz, pewnie... Rozważałeś jego manifest pod kątem własnych poglądów? - zapytała delikatnie, podnosząc na niego jasnobłękitne, chłodne spojrzenie i uśmiechnęła się subtelnie, pozwalając sobie na zrobienie kolejnego łyka ze szklanki. - Wybrał zaskakująco dobry moment, zważywszy na to, co dzieje się w naszym cudownym miejscu pracy.
Zauważyła tylko, jakby sugerując, że czas oraz miejsce wcale nie były przypadkiem. Czy niezadowolenie wśród dwudziestki ósemki oraz podział wewnętrzny nie potęgowały się w ostatnich latach, kiedy to osób brudnych było więcej niż czystych? I ten Leach ze swoją chęcią wprowadzenia równości, nawet dla Charłaków. Dziwny to był mężczyzna, sprawiał wrażenie bardzo głupiego, gdy miała okazję stanąć z nim twarzą w twarz, chociaż akurat tych ostatnich — Charłaków, niezadowolenie oraz gorycz byłaby w stanie zrozumieć. Jednak mugoli?
Nie drgnęła, nawet gdy powtórzył jej pytanie, przyglądając się jedynie temu, jak próbował znaleźć odpowiednie słowa oraz uzyskać trochę czasu, zupełnie jakby się gdzieś śpieszyli. Cynthia jednak nie zamierzała go poganiać lub naciskać, stąpali przecież, bo bardzo delikatnym gruncie, a do tego w Ministerstwie miało wszystko uszy, chociaż gdyby miała wybrać — prosektorium było najbezpieczniejszym miejscem do najniebezpieczniejszych tematów. Wzbudzało niechęć oraz strach, unikano go. Nawet stażyści przeciągali swoje przerwy, doprowadzając Lycoris do szaleństwa. - Dość ciekawy zbiór poglądów na Twój temat, zwłaszcza porównując Pana Rookwooda oraz Brenne. Intrygujące osoby wybrałeś, aby mi to przybliżyć.
Wzruszyła delikatnie ramionami, przenosząc wzrok z jego twarzy na swoje dłonie, jakby zastanawiała się nad tym, co powiedział. Prawda była jednak taka, że Flintówna myślała nad tym, czy warto byłoby dowiedzieć się samemu, wszak jej własna opinia była tutaj tą najbardziej istotną. Trudno było oprzeć się wrażeniu, że w każdym z tych słów, kryło się jakieś ziarno prawdy, a Stanley był personą złożoną i wyrachowaną, jeśli umiał stworzyć tyle opinii na swój temat. Być może nawet grał lepiej niż ona? Ruchem dłoni przesunęła po jasnych pasmach, bezgłośnie wzdychając. Gdyby nie fakt, że była odrobinę samotna w swoich zainteresowaniach grzybowych, to zupełnie inaczej poprowadziłaby tę rozmowę i innych rzeczy oczekiwała. A tak rozsądek podpowiadał jej, że w tak delikatnym hobby, warto było mieć kogoś, kto mógłby dzielić się z nią doświadczeniem. Te trujące, jak i te jadalne grzyby były do siebie bardzo podobne, odrobina nieuwagi i nieszczęście było gwarantowane.
- To prawda. Predyspozycje są kluczowe. - zgodziła się po chwili ciszy, przywierając plecami do oparcia siedziska, przyglądając się pogrążonemu w chaosie stolikowi, który nieco drażnił jej pedantyzm, ale nie drgnęła nawet, aby poprawić cokolwiek na jego blacie.
- Trudno mi się nie zgodzić, ciekawość niektórych może sprawiać kłopoty, jeśli zbyt mocno zwróci się na siebie uwagę, zwłaszcza takim atlasem. - przeniosła na niego spojrzenie, sugerując mu między wierszami, żeby naprawdę, sprawdzał, co przynosi do pracy, bo taka, chociażby Brenna — słońce w najczystszym wydaniu, mogłaby sprawić mu kłopoty. Zakończyć nie tylko jego karierę, również swobodę życia. A Azkaban miał ciasne cele.
- Wielka Brytania zawsze była krajem ideałów i sprawiedliwości, nawet jeśli spojrzeć na Monarchię Mugoli — każdy chce być diamentem bez skazy. A powszechnie wiadomo, że świadomość istnienia skaz sprawia, że kamień jest piękniejszy, bardziej pożądany. Biała magia nie ma racji bytu bez czarnej, zupełnie nie rozumiem robienia z niej takiego tematu tabu. Nieświadomość, brak wiedzy, doświadczenia.. To składniki najlepszego przepisu na tragedie.
Gdyby w Hogwarcie uczono Czarnej Magii, mieliby większe szanse w starciu z nią oraz na przewidywanie pojedynków innych, niż te klubowe. Ze wszystkim tak było, każdym aspektem życia, gdzie doświadczenie pozwalało na przygotowanie, wyciągnięcie wniosków oraz wzmocnienie. - Powinniśmy iść na kolację, Stanley.
Rzuciła jedynie, gdy jej spojrzenie powędrowało na zegarek. Chwilę później — tak, jak przypuszczała, do kanciapki wpadł zdyszany Marcus, jak zwykle spóźniony i z poplamionym fartuchem.
- Zgubiłem się na korytarzu. - wyznał ze smutnym uśmiechem, lustrując opiekunkę swojego stażu wzrokiem, a potem kiwnął głową Borginowi, zaraz się prostując i poważniejąc, wygładził kołnierz.
- Znowu? Jejku, ale jesteś niezdarny. - powiedziała miękko, wstając i podchodząc do niego, aby podać mu tkwiącą w jej kieszeni chusteczkę. - Nie powiem nic Lycoris, ale musisz bardziej uważać. Doprowadź się do porządku, a później przygotuj siódemkę do cięcia.
- Przyniosłem Pani kawę, ciemną.
- Oh, ktoś tu chce dziś rozcinać mostek? Leć. - szturchnęła go ze słodkim uśmiechem w ramie, a chłopak uśmiechnął się, zaciskając chusteczkę i zniknął gdzieś w głównej sali, najpewniej do zlewu. Cynthia pokręciła delikatnie głową, wzdychając ciężko i obróciła się w stronę swojego gościa z miną już poważniejszą, bardziej pasującą do jej chłodnego sposobu bycia. - Zobaczę, co da się zrobić w sprawie grzybobrań oraz grzybiarzy, daj mi kilka dni. Wyślę Ci sowę — prywatnie z terminem oraz miejscem spotkania. Pilnuj atlasu.
Zakończyła, unosząc odrobinę kącik ust ku górze, zanim wygładziła materiał stroju i wyszła z kanciapki, a zaraz za nią jej gość, któremu dla niepoznaki wręczyła jeszcze raport, który mógł zabrać do swojego biura. Niespodzianki na początku tygodnia nie wróżyły zwykle niczego dobrego, ale ta była dość intrygująca, aby nie poświęciła temu chwilę. Podpytanie i obserwacja nikomu jeszcze nie zaszkodziła.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (4914), Stanley Andrew Borgin (4378)




Wiadomości w tym wątku
[25 kwietnia 1972] Widziałaś mój atlas grzybów? || Stanley & Cynthia - przez Stanley Andrew Borgin - 10.04.2023, 21:47
RE: [25 kwietnia 1972] Widziałaś mój atlas grzybów? || Stanley & Cynthia - przez Cynthia Flint - 12.04.2023, 22:23
RE: [25 kwietnia 1972] Widziałaś mój atlas grzybów? || Stanley & Cynthia - przez Stanley Andrew Borgin - 13.04.2023, 00:42
RE: [25 kwietnia 1972] Widziałaś mój atlas grzybów? || Stanley & Cynthia - przez Cynthia Flint - 13.04.2023, 01:22
RE: [25 kwietnia 1972] Widziałaś mój atlas grzybów? || Stanley & Cynthia - przez Stanley Andrew Borgin - 13.04.2023, 10:20
RE: [25 kwietnia 1972] Widziałaś mój atlas grzybów? || Stanley & Cynthia - przez Cynthia Flint - 13.04.2023, 19:09
RE: [25 kwietnia 1972] Widziałaś mój atlas grzybów? || Stanley & Cynthia - przez Stanley Andrew Borgin - 14.04.2023, 00:56
RE: [25 kwietnia 1972] Widziałaś mój atlas grzybów? || Stanley & Cynthia - przez Cynthia Flint - 15.04.2023, 01:26
RE: [25 kwietnia 1972] Widziałaś mój atlas grzybów? || Stanley & Cynthia - przez Stanley Andrew Borgin - 16.04.2023, 13:44
RE: [25 kwietnia 1972] Widziałaś mój atlas grzybów? || Stanley & Cynthia - przez Cynthia Flint - 01.05.2023, 23:51
RE: [25 kwietnia 1972] Widziałaś mój atlas grzybów? || Stanley & Cynthia - przez Stanley Andrew Borgin - 23.05.2023, 06:11
RE: [25 kwietnia 1972] Widziałaś mój atlas grzybów? || Stanley & Cynthia - przez Cynthia Flint - 28.05.2023, 14:15

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa