- Wspaniale, może się mi to przydać w przyszłości. - Nie była mistrzem w typowych zaklęciach użytkowych także taka lekcja na pewno się jej przyda. Ucieszyła się, że Ururu był chętny jej je pokazać. Heath do Hogwartu brała przede wszystkim miotłę, podręczników często zapominała bo nauka nie była dla niej aż tak istotna
- Wydaje mi się, że wystarczy, jak coś zawsze możemy tu wrócić. - Czuła, że zdecydowanie lepiej będzie jeśli już zakończą eksplorację tego miejsca. Wizyta tu zdecydowanie nie służyła Marquezowi. Nie potrafiła jednak jeszcze stwierdzić, czy to przez eliksiry, czy przez to, że spędził tu w zamknięciu tyle czasu.
Wood oczywiście nie opanowała, zrobiła to, o co ją poprosił. Po kolei odniosła wszystkie eliksiry do szafki, w której znajdowały się kiedy znaleźli się w tym miejscu. Ona jednak nic nie poczuła, żadna z mikstur nie wpłynęła na nią wcale. Miała wrażenie więc, że to nie do końca o to chodzi w tym wszystkim.
Wyszli z piwnicy zabierając ze sobą wszystko, co udało im się spakować. Heather zgarnęła torbę, aby odciążyć swojego towarzyszą, który wciąż nie wyglądał najlepiej, wręcz miała wrażenie, ze jest zupełnie przeciwnie. Jakby to miejsce wysysało z niego energię życiową. Nie doszli daleko, gdyż chłopak usiadł na schodach, musiało mu brakować sił. Jego łzy poruszyły Rudą, nie była przyzwyczajona do tego, żeby patrzeć jak ktoś płacze. - Czy mogę Ci jakoś pomóc? - Miała wrażenie, ze sytuacja jest zgoła podobna do tej, kiedy go znalazła. - Mam wrażenie, że tu może chodzić o coś więcej, nie tylko mikstury, to miejsce mogło spowodować taką reakcję. - Postanowiła się z nim podzielić swoimi przemyśleniami. Usiadła również obok niego, mogli teraz chwilę odpocząć, zastanawiała się jednak, czy świeże powietrze wystarczy, czy powinna znaleźć jakieś inne rozwiązanie problemu.