Klątwy? Zastanowiła się przez chwilę, właściwie to nie do końca o to jej chodziło. W końcu gdyby to miejsce miały chronić klątwy, to jej również powinno się pogorszyć, a wcale tak nie było. Czuła się zupełnie tak samo, jak wtedy, gdy weszła do środka piwnicy. Nic się nie zmieniło.
- Gdyby chodziło o klątwy Ururu, to ja też bym oberwała, a nic takiego się nie wydarzyło. - Próbowała wytłumaczyć mu o co dokładnie jej chodziło. Nie chciała jednak robić tego w nietaktowny sposób. - Myślę, że może być tak, że wracają wspomnienia. Spotkało cię tu wiele krzywd. - Mówiła powoli, ton jej głosu był bardzo spokojny, chciała, żeby się uspokoił, przestał płakać, jednak zależało jej również na tym, żeby dotarło do niego, że to mogą być po prostu emocje.
Nie ma to, jak pytać o kupno podrobionych dokumentów brygadzistę... lepiej nie mógł trafić. - Tak właściwie, to mogę o to popytać, nie dam Ci odpowiedzi od ręki, ale wiem, gdzie szukać. - Bo, czy w końcu Charlie, a raczej Julien nie załatwił sobie lewych dokumentów?
Rozumiała bardzo dobrze z czego wynikała niechęć Marqueza do Ministerstwa, czy szpitali. Zdecydowanie lepiej dla niego, aby szukał odpowiedzi na własną rękę, bo w jego historii było zbyt wiele niewiadomych.