Usiadła na kanapie, która znajdowała się pod ścianą i cicho westchnęła. Jej oczy były skupione na nim, tylko na sekundę spojrzała na butelkę wina z Grecji i z ciekawości wzięła łyka, gdy tylko była ona wolna. Nie czuła już różnicy między jedną, a drugą butelką. Nie mogła docenić walorów smakowych, ponieważ jej umysł już błądził po zakamarkach Krainy Morfeusza. Oczy ciężko opadały, a w jej żołądku coś się przewracało. Nie była przyzwyczajona do trunków, a wiedziała, że jeśli wypije się ich za dużo to często wracają z nieprzyjemnymi skutkami.
— Tata też je lubi, ale z mamą tylko smakują. – odpowiedziała trochę niewyraźnie, ale zrozumiale.
Oczy jej wręcz błyszczały, gdy odgrywał rolę Romea, a umysł lekko się rozbudził. Uważała, że chłopak był zdecydowanie stworzony do tej roli. Możliwe, że dzięki swoim umiejętnościom aktorskim był stworzony do każdej z ról, ale na ten moment był Romeo idealnym. Przejęła od niego książkę i poklepała miejsce obok siebie, aby usiadł. Nie miała już siły odgrywać roli i chyba chciało jej się spać.
— Skończyło się smutno, Romeo i Julia giną na koniec. – odpowiedziała krótko przyglądając się okładce. Oparła głowę o oparcie kanapy i przymknęła oczy. Było jej ciężko i momentami niedobrze. W oczach mglisto od wypitego alkoholu, a serce łomotało jej z powodu obecności Godryka.