Wiedziała, że tak drastyczne środki, jak odsłonięcie zasłon będą skuteczne. Uśmiechnęła się do siebie zadowolona ze swojego małego sukcesu - bo cel został osiągnięty, Andromeda się obudziła. Zapewne jeszcze nie do końca, jednak oczy miała już otwarte, a na tym zależało Trixie.
Nim zaczęła swoją opowieść skierowała się w stronę jej łóżka. Wpełzła pod kołdrę, aby znaleźć się tuż przy siostrze. Zajęła wolną połówkę, nie kładła się jednak, a usiadła po turecku, plecy zatrzymały się na oparciu. Naciągnęła kołdrę na nogi, w które trochę jej było zimno, blade kończyny były bowiem nagie, koszula nocna kończyła jej się nieco za udami. Teraz mogła przejść do rzeczy.
Niezbyt często przekraczała próg pokoju siostry. Właściwie to czuła, że trochę się od siebie oddaliły ostatnio. Spoglądała na nią z zainteresowaniem, faktycznie nie dało się nie dostrzec między nimi podobieństwa, przynajmniej tego fizycznego. Wyglądała niemalże jak jej odbicie w lustrze. Jakież to zabawne, że były przy tym tak bardzo różne, jeśli chodzi o charaktery. Niby wychowały się w jednym domu, dzieliła je niewielka różnica wieku, a jednak... niewiele je łączyło.
- Może grzeczniej, do siostry? - Zapytała zaczepnie, bo Andromeda zareagowała dosyć nerwowo. Nadal nie przestała mierzyć jej wzrokiem. Zastanawiała się, czy w ogóle dobrze zrobiła, że tu do niej przyszła z tym wszystkim. Musiała jednak sprawdzić, ten dziwny sen jakoś przeplatał się z jawą, no i te ślady na jej ciele - one były prawdziwe. Andy ratowała ją w tym koszmarze, może więc również coś pamięta? Wypadało przedyskutować z nią tę sprawę.
- Chciałam ci coś pokazać. - Wyciągneła w jej stronę nadgarstki. Miała wrażenie, że taka wizualizacja o co dokładnie jej chodzi ułatwi sprawę. - Miałam sen. - Kontynuowała. Rzadko zdarzało jej się spać, więc było to coś nowego. - Byłaś w tym śnie. - Dodała jeszcze.
- Gdy się obudziłam czułam coś takiego niecodziennego, jakby to nie był zwykły koszmar. - Nie miała pojęcia, czy siostra zrozumie o co jej chodzi. Tak naprawdę to sama Trixie nie do końca wiedziała o co mogło chodzić w tym wszystkim. - Jakby zatarła się granica między snem, a jawą. No i zobaczyłam to. - Nadal demonstrowała jej ślady na nadgarstkach, malowały się wyraźnie na jej alabastrowej skórze. Gdy Andromeda przyjrzała się Bellatrix dokładniej, to na pewno nie umknęłyby jej również siniaki na szyi.