02.06.2023, 23:59 ✶
Była przygotowana na to, że na sabacie będzie potrzebna pomoc medyczna - w końcu dlatego nie ewakuowała się, gdy przyszedł na to czas. Nikt jej jednak nie poinformował, że fajnie by było, gdyby do tego czasu nauczyła się klonować, bowiem jedna Danka niewiele tu mogła zrobić, gdyż na dobrą sprawę większość z obecnych potrzebowała pomocy a ona, choć z całego serca chciała to zrobić, nie umiała się rozdzielić.
Zignorowała to, że rudowłosa, wyszczekana dziewczynka po raz kolejny próbuje nią dyrygować. W innych okolicznościach zapewne skomentowałaby to w jakiś sposób, lecz teraz ostatnie co powinni robić, to kłócić się między sobą.
Ze wstrzymanym oddechem obserwowała skutki zaklęcia chłopaka. Nie wątpiła, że chciał dobrze -niestety wyszło tak, jak zawsze. Mimo, że na dobrą sprawę tylko dorzucił jej pracy, przez co nie mogła skupić się na innych, nie umiała mieć mu tego za złe. Czemu on w ogóle tu był? Powinien być ukryty w posiadłości, tam gdzie czarna magia by go nie dosięgła.
Czym prędzej machnęła różdżką, chcąc jak najszybciej rozproszyć niewłaściwe działanie czaru.
Rozproszenie: Na skutki zaklęcia.
- Uważaj następnym razem... - odezwała się do chłopaka, kładąc dłoń na jego ramieniu i posyłając mu lekki, słaby uśmiech. To teraz reszta ekipy i wolne? Gdyby to było takie proste...
Dopiero wtedy mogła skupić się na tym, co działo się dookoła. Jej wzrok przyciągnęły płomienie a uczucia jakie ją ogarnęły gdy na nie patrzyła na moment sprawiły, że zamarła. Dopiero głos Erika sprawił, że wróciła do rzeczywistości. Jej kroki niemal natychmiast skierowały się w stronę znajomych twarzy - z sercem na ramieniu ruszyła biegiem w ich stronę, by jak najszybciej upaść na kolana tuż obok. Zacisnęła dłoń na nadgarstku Mavelle (chcąc wyczuć tętno), kładąc policzek na jej klatce piersiowej z nadzieją wyczucia jakichkolwiek oznak życia. Wtedy też skierowała wzrok w stronę Stewarta - obserwując klatkę piersiową, chciała dostrzec oznaki życia.
Zignorowała to, że rudowłosa, wyszczekana dziewczynka po raz kolejny próbuje nią dyrygować. W innych okolicznościach zapewne skomentowałaby to w jakiś sposób, lecz teraz ostatnie co powinni robić, to kłócić się między sobą.
Ze wstrzymanym oddechem obserwowała skutki zaklęcia chłopaka. Nie wątpiła, że chciał dobrze -niestety wyszło tak, jak zawsze. Mimo, że na dobrą sprawę tylko dorzucił jej pracy, przez co nie mogła skupić się na innych, nie umiała mieć mu tego za złe. Czemu on w ogóle tu był? Powinien być ukryty w posiadłości, tam gdzie czarna magia by go nie dosięgła.
Czym prędzej machnęła różdżką, chcąc jak najszybciej rozproszyć niewłaściwe działanie czaru.
Rzut PO 1d100 - 28
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut PO 1d100 - 77
Sukces!
Sukces!
Rozproszenie: Na skutki zaklęcia.
- Uważaj następnym razem... - odezwała się do chłopaka, kładąc dłoń na jego ramieniu i posyłając mu lekki, słaby uśmiech. To teraz reszta ekipy i wolne? Gdyby to było takie proste...
Dopiero wtedy mogła skupić się na tym, co działo się dookoła. Jej wzrok przyciągnęły płomienie a uczucia jakie ją ogarnęły gdy na nie patrzyła na moment sprawiły, że zamarła. Dopiero głos Erika sprawił, że wróciła do rzeczywistości. Jej kroki niemal natychmiast skierowały się w stronę znajomych twarzy - z sercem na ramieniu ruszyła biegiem w ich stronę, by jak najszybciej upaść na kolana tuż obok. Zacisnęła dłoń na nadgarstku Mavelle (chcąc wyczuć tętno), kładąc policzek na jej klatce piersiowej z nadzieją wyczucia jakichkolwiek oznak życia. Wtedy też skierowała wzrok w stronę Stewarta - obserwując klatkę piersiową, chciała dostrzec oznaki życia.
let everything happen to you
beauty and terror
just keep going
no feeling is final
beauty and terror
just keep going
no feeling is final