03.06.2023, 01:49 ✶
Przeszył go ogromny ból. Cały świat zawirował i zlał się w jedno. Rude włosy Heather majaczyły gdzieś w tle. Nie wiedział czy widzi przed sobą ją z teraz, czy tylko z jakiegoś oddalonego o pare lat wspomnienia, gdy byli jeszcze w szkole; beztroska w jego umyśle walczyła, aby znów ją poczuł, aby nie przejmował się bólem i chęcią otrzeźwienia, obudzenia się z tego dziwnego stanu. Nie był pewien czy to ból doprowadził do tej sytuacji, czy coś innego. Na pewno się zachwiał, cudem nie wypuścił różdżki, jedynie zaciskając ją mocniej. Tylko to sprawiło, że całkiem nie odleciał, że ból wydał się wyraźniejszy niż wspomnienia plaży, z których wołał go głos brata.
Poczuł ulgę, a pierwsza osobę, jaką był w stanie w tym chaosie zobaczyć była Danielle. Coś do niego mówiła. Zorientował się, że to ona musiała go uleczyć, że to, co przed chwilą przeżył było skutkiem idiotycznej, nieprzemyślanej akcji - próby rzucenia leczniczego.
Położona dłoń na ramieniu całkowicie przywróciła jego zmysły do rzeczywistości. Odczuwał ból, ale ten nie był tak rozrywający i doskwierający w porównaniu z tym, który sam na siebie sprowadził.
– Dzie-dzięki – wymamrotał i nawet jakby chciał coś jeszcze powiedzieć, to kobieta oddaliła się od niego szybko.
No tak, pomyślał, inni też przecież potrzebują pomocy.
Zanotował sobie w myślach, aby później poprawnie jej podziękować.
Serce zabiło mu szybciej, gdy dostrzegł wpierw nieznajomą, czołgającą się kobietę, a potem to, co co zrobiła Heather. Zmarszczył brwi.
Cholerna, gryfońska brawura, pomyślał, mając tutaj na myśli też siebie.
Musiał reagować szybko, ale nie chciał popełnić kolejnego błędu, które mogły skończyć się dla niego lub innych w opłakanych skutkach.
Chciał wyczarować z różdżki pnącza, które przytrzymają Heather w miejscu, w którym aktualnie była. Nie była w stanie prowadzić kolejnej walki, Charles nie chciał jej stracić. Może się wywalić na ziemie i sobie ten porywczy ryj rozwalić, ale przynajmniej będzie żywa.
Nie będąc w stanie odpuścić, chcąc uratować możliwie wszystkich, rzucił też zaklęcie mające przyciągnąć czołgającą się w jego stronę kobietę, tak aby znalazła się bliżej bezpiecznego miejsca.
Wciąż był oszołomiony bólem, jaki odczuwał chwilę temu, więc wolał nie wbiegać w silny wiatr, który giął drzewa. W najgorszym wypadku mógł tylko dodać balastu czołgającej się czarownicy.
kształtowanie
translokacja
Poczuł ulgę, a pierwsza osobę, jaką był w stanie w tym chaosie zobaczyć była Danielle. Coś do niego mówiła. Zorientował się, że to ona musiała go uleczyć, że to, co przed chwilą przeżył było skutkiem idiotycznej, nieprzemyślanej akcji - próby rzucenia leczniczego.
Położona dłoń na ramieniu całkowicie przywróciła jego zmysły do rzeczywistości. Odczuwał ból, ale ten nie był tak rozrywający i doskwierający w porównaniu z tym, który sam na siebie sprowadził.
– Dzie-dzięki – wymamrotał i nawet jakby chciał coś jeszcze powiedzieć, to kobieta oddaliła się od niego szybko.
No tak, pomyślał, inni też przecież potrzebują pomocy.
Zanotował sobie w myślach, aby później poprawnie jej podziękować.
Serce zabiło mu szybciej, gdy dostrzegł wpierw nieznajomą, czołgającą się kobietę, a potem to, co co zrobiła Heather. Zmarszczył brwi.
Cholerna, gryfońska brawura, pomyślał, mając tutaj na myśli też siebie.
Musiał reagować szybko, ale nie chciał popełnić kolejnego błędu, które mogły skończyć się dla niego lub innych w opłakanych skutkach.
Chciał wyczarować z różdżki pnącza, które przytrzymają Heather w miejscu, w którym aktualnie była. Nie była w stanie prowadzić kolejnej walki, Charles nie chciał jej stracić. Może się wywalić na ziemie i sobie ten porywczy ryj rozwalić, ale przynajmniej będzie żywa.
Nie będąc w stanie odpuścić, chcąc uratować możliwie wszystkich, rzucił też zaklęcie mające przyciągnąć czołgającą się w jego stronę kobietę, tak aby znalazła się bliżej bezpiecznego miejsca.
Wciąż był oszołomiony bólem, jaki odczuwał chwilę temu, więc wolał nie wbiegać w silny wiatr, który giął drzewa. W najgorszym wypadku mógł tylko dodać balastu czołgającej się czarownicy.
kształtowanie
Rzut PO 1d100 - 40
Slaby sukces...
Slaby sukces...
translokacja
Rzut Z 1d100 - 3
Akcja nieudana
Akcja nieudana
I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you