— Lubię wyróżniające się osoby, a twój akcent jest bardzo przyjemny i miło się go słucha. Jestem osobą, która bardzo zwraca uwagę na dźwięki, a ton twojego głosu jest bardzo charakterystyczny i dzięki temu mogę cię bez problemu zapamiętać i rozpoznać. – uśmiechałem się cały czas. Ula była bardzo ciekawą personą i nie mogłem przestać myśleć o tym, że mogła być moim przeznaczeniem. Tak, byłem beznadziejny; tak, łatwo było mnie zmanipulować; tak, łatwo się zakochiwałem; tak, łatwo wzbudzić we mnie zainteresowanie. Nie przejmowałem się jednak tym. Chciałem ją poznać. Chciałem, aby ona chciała mnie poznać.
Słuchałem jej historii z zaciekawieniem, chłonąłem każdą literkę jej słów, to w jaki sposób się wypowiada, jak akcentuje pojedyncze słowa, jak bardzo momentami jest niepewna i jak wiele energii wkłada w to, aby powiedzieć mi wyczerpująco kim jest. Jej historia nie była wesoła, była wręcz negatywna, wzbudzająca złość względem niesprawiedliwości wobec innych niewinnych ludzi.
— To okropne. Ludzie się buntują, czy poddają temu stanowi? Masz tutaj rodzinę, czy przyjechałaś w ciemno? – zapytałem marszcząc brwi przy tym. Nie mogłem uwierzyć, że takie rzeczy mogą się przydarzać tak cudnej osobie. – Wspomniałaś o tworzeniu sztuki. Jesteś pisarką, malarką, a może muzyczką? – tyle pytań cisnęło mi się na usta, że czułem się jakbym ignorował jej wypowiedzi.