• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna Fontanna Szczęśliwego Losu [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria

[02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#10
06.06.2023, 22:25  ✶  
Byłaby ostatnią osobą, która oceniłaby jej relację. Dopóki była w niej szczęśliwa i mogła być sobą, nie miało to dla Cynthii żadnego znaczenia, czy jej wybranek byłby wampirem, wilkołakiem czy nawet względnie rozumnym ghulem. Ona sama nie była w stanie stworzyć raczej normalnej relacji, która przypominałaby to wszystko, co na wiosnę działo się dookoła. Zarówno Flintówna, jak i Lestrange nie były normalnymi przedstawicielkami swojej płci, może tylko na pierwszy rzut oka. Daleko im było do dodających skrzydeł romansów, ludzi brały z dystansem. Dobrze więc byłoby, gdyby z Saurielem byłaby w stanie stworzyć cokolwiek, aby mieć fundamenty do dalszej budowy. Nawet jeśli go nie pokocha, ile małżeństw opierało się tak naprawdę na uczuciu tak ulotnym i niepewnym, które od nienawiści dzieliła raptem cienka linia? Czy nie bezpieczniej było zacząć od poślubienia swojego przyjaciela lub kogoś, kto w dalszej perspektywie mógłby tytuł takowego dostać? Rookwood był przystojny, był inteligentny i w jakiś sposób błękitnooka wiedziała, że jeśli sobie coś postanowi, będzie się tego trzymał — dotyczyło to także otwarcia się na jej przyjaciółkę. Małymi krokami, ale będzie próbował, bo takim był mężczyzną, przynajmniej w jej oczach i bardzo nie chciałaby się mylić. Nie miała jednak z nim na tyle styczności, aby wyciągać lepsze wnioski, zaobserwować więcej. Fakt, że nie był Edwardem był naprawdę pokrzepiający, bo mężczyzna ten był wspomnieniem tego, na jakie życie mogłyby trafić, jak żałośnie i marnie skończyć, tylko dlatego, że były kobietami i akurat to połączenie współgrało ich rodzicom. A było je przecież stać na zdobycie świata, zwłaszcza we dwie.
- Oh.. No tak, wzięłaś go z zaskoczenia. Ja też bym nie powiedziała, szczególne, jeśli okoliczności sprzyjały tym nieszczęsnym koniom. - wyznała jej na pocieszenie, pozwalając sobie na delikatne wzruszenie ramion. Jej kolejne słowa o tym, że mroczny mruczek się postarał, sprawiły, że kąciki ust drgnęły jej subtelnie ku górze. Zupełnie, jakby wszystko to, o czym myślała i w co wierzyła, stawało się poniekąd rzeczywistością.
Nie były wylewne, czasem jednak pojawiły się gesty — nawet jeśli krótkie, ulotne i trwające raptem dwa lub trzy oddechy, bardzo silne oraz dosadne. Przeznaczone dla osób szczególnych, zwłaszcza jeśli chodziło o Cynthie. Nie zamierzała się nad nią litować lub jej współczuć, bo ją czekał ten sam los i sama by tego nie chciała, ale Victoria musiała wiedzieć, że cokolwiek by się nie działo, jak wielu Edwardów rzuciłoby im życie, to sobie poradzą. Nie chciały być wydziedziczone, a na mężów istniały sposoby, o których po prostu nie mówiło się głośno — oczywiście, gdyby była taka konieczność.
Nie mogła do końca wiedzieć lub też zrozumieć tego, co działo się w głowie czarnowłosej i z czym się mierzyła. Niewielkie miała doświadczenie z ludźmi — takie prawdziwe rzecz jasna, bo nie chciała i nie czuła potrzeby dopuszczania do siebie większości z nich. Coś ją gryzło i przez to, że nie rozumiała co, zaczęła odrobinę irytować się wewnętrznie. Wychodziła jednak z założenia, że nie ma sensu pytać i pozwolić, aby otwierała się i radziła sobie z tym wszystkim we własnym tempie. Wyglądała, jakby Sauriela trochę nawet chciała, jednocześnie wcale go nie chcąc. Z własnego doświadczenia wiedziała, że bunt — absolutny brak akceptacji dla zaręczyn i potencjalnego męża, wyglądał zupełnie inaczej. A były przecież do siebie podobne. - Poradzisz sobie z nim, skoro uchylił drzwi lub też dał Ci klucz, otwórz je we właściwym momencie. Zrobisz to lepiej, niż ktokolwiek inny, bo wybrał do tego właśnie Ciebie Tori.
Dodała, jeszcze zanim ta wspomniała o ziółkach i o tym, aby mu niczego nie podawać, co kobieta skwitowała udawanym, smutnym uśmiechem i rozczarowaną miną, aby zaraz się rozchmurzyć na znak tego, że oczywiście żartowała, podsuwając jej jedynie luźny pomysł. Nie znaczyło to jednak, że przestanie mieć na jej narzeczonego oko i nie będzie miała odpowiedniej mieszanki w pogotowiu. Zresztą, miała lepsze metoda niż rośliny i eliksiry, zamknięte w swojej głowie, zamaskowane doskonałą znajomością ludzkiego ciała oraz wszystkich jego słabości.
- Mężczyźni są mało domyślni, ale może zauważy i wysili mózg. - rzuciła z nadzieją, lustrując wzrokiem jej twarz. Wybrała dobrą metodę, najszybciej zauważali, gdy kobieta przestawała się odzywać, bo wychodzili z założenia, że każda wpadała w słowotoki. To wywnioskowała ze swoich obserwacji ludzi. Jej kolejne słowa sprawiły, że ściągnęła brwi, upijając drinka. - Jak to? Nawiedzony dom? - zapytała z niedowierzaniem, bo dawno w takie miejsca przestała wierzyć. Owszem, duchy istniały, ale zaczarowane domy, które dla gości zmieniały się w pałace, aby wraz z brzaskiem stać się ruiną? To się nie trzymało kupy. - Może to dobry czar mamiący zmysły? Może sztuczka właścicieli tej rudery? Mam znajomego archeologa, może coś by na ten temat powiedział. Wiesz, przeklęte miejsca, runy i te sprawy.
Sama nie chciałaby chyba przeżyć takiego doświadczenia. Cynthia nie mogła oprzeć się wrażeniu, że Victoria przyciągała do siebie ostatnimi czasy wiele przypadków i serii zdarzeń, które niezbyt często zdarzały się przeciętnym ludziom. Bo kiedy widziała kogoś latającego na abraksanach lub nocującego w nawiedzonym, odwróconym domu? Niewątpliwie poza wysokością i znoszeniem humorków Sauriela, miała powody do zmęczenia. Podkrążone oczy na twarzy przyjaciółki nieco mniej ją zmartwiły.
- Nie znam się na miłości, ale to nie jest chyba kwestia tego, czy kogoś znasz, ale jak się przy kimś czujesz? Tak mówią. - odpowiedziała jej jedynie, niezbyt pomocnie zapewne, bawiąc się kosmykiem srebrnych włosów, nawijając go dookoła palca. Oparła się wygodniej o siedzisko, pozwalając sobie na kolejny łyk drinka, bo zaschło jej nieco w gardle, a do tego koktajl był naprawdę smaczny. Rozluźniał przy tak skomplikowanych, jakże babskich tematach. - Jestem pewna, że spotkasz i przeżyjesz piękną miłość. Może będzie tym szczęśliwcem Sauriel, a może ktoś inny.
Nie uznała tego za przyznanie się, rozumiała. Sama by chciała, jeśli już kiedyś ktoś sprawi, że serce będzie jej biło mocniej, aby było to uczucie obustronne. Lepiej przeżyć krótką, intensywną i odwzajemnioną miłość, niż długie i powolne, ostatecznie jednostronne uniesienia. Przytaknęła na jej słowa, bo była to jedna z najbardziej pewnych w jej życiu rzeczy, obietnic. Nawet gdyby pojawiła się w jej domu w środku nocy z jakimś problemem, czarnowłosa by jej nie zostawiła.
- Moja trupia randka? Pytasz o dzisiejsze zwłoki w kostnicy? - zapytała, nie bardzo wiedząc, do czego zmierzała. Poza prosektorium, do głowy przychodziła jej jeszcze jedna rzecz. Blondynka stuknęła paznokciami w szklany kieliszek, przenosząc spojrzenie na kołyszący się w nim płyn. Czy właściwie mogła to spotkanie nazwać trupią randką? - Wspominałam o archeologu. Tak się składa, że mamy w planach randkę i to nawet trupią, bo zabiera mnie do grobowca. Sama jestem zaskoczona, że się zgodziłam, ba, możliwe, że zasugerowałam? - pokręciła głową sama na siebie, bo relacja z Cathelem była w jej życiu czymś bardzo zaskakującym, nie miała nad tym kontroli. Płynęła swobodnie od spotkania do spotkania, od słowa do słowa. Była zupełnie inna niż wszystkie te, które spotkały ją do tej pory. - A jeśli chodzi o zwłoki, cóż, nic szczególnego. Zatruła się, prawdopodobnie przedawkowała eliksiry.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (10257), Victoria Lestrange (8661)




Wiadomości w tym wątku
[02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 08.05.2023, 22:13
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 12.05.2023, 10:27
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 24.05.2023, 12:32
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 27.05.2023, 13:39
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 28.05.2023, 00:55
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 29.05.2023, 20:31
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 30.05.2023, 22:01
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 04.06.2023, 23:01
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 06.06.2023, 01:06
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 06.06.2023, 22:25
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 07.06.2023, 14:29
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 11.06.2023, 19:03
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 14.06.2023, 00:02
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 18.06.2023, 01:23
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 22.06.2023, 20:04
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 02.07.2023, 00:34
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 03.07.2023, 21:18
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 23.07.2023, 22:27
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 03.08.2023, 09:46
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 14.08.2023, 23:41

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa