20.06.2023, 00:21 ✶
Naprawdę ciężko było im obojgu o zdrową, nie ciążącą sercu ni duszy, relację. W domu rodzinnym, małżeństwo ich rodziców było fasadą, bogatą w szczegóły, jednak chłodną jak marmur. Żaden był to wzór do naśladowania, co to, to nie. Polityczny mariaż, dla kumulowania bogactwa i wpływów, jednak ciężko winić za to matkę, czy ojca, dla rzeczywistości wysokich rodów taka dynamika zawierania relacji na długie lata była zdecydowanie trzonem, nieliczni mogli pochwalić się atutem szczerego uczucia w swoich związkach. Bajki i historie dla dzieci, opowiadane przez matkę do snu, również nie odnajdywały pokrycia w rzeczywistości. Nikt nie uprzedził ich wtedy, że partnerzy potrafią być najgorszymi osobami z jakimi przyjdzie im obcować, że osoby których tak bardzo pożądali, potrafili odsłonić swoje najgorsze cechy, raniąc głębiej, niż cokolwiek innego. Choć mieli ten przywilej wybory z kim chcieliby się zbliżyć, tak ku prawdzie niczego to nie ułatwiało. Zbyt duży wybór mógł być jeszcze bardziej dobijający, nić jego brak. Louvain również był w to zagadnienie wcale niemniej zamieszany. Zdecydowanie zbyt wcześnie i zbyt bardzo uderzyło w niego, niekończące się wręcz, fala uniesień żądzy. A wraz z nią pragnienie, którego nigdy nie potrafił zaspokoić, a im bardziej się starał tym bardziej się ono powiększało. Ósma, dziewiąta, dziesiąta, ilość partnerek nie miała znaczenia, bo im bardziej pozwalał ponieść namiętności tym dalej, od brzegu się budził. Sława i ogromne pieniądze pozwalały na dużo, zbyt dużo. Z tego powodu wypaczył swoją wizję na udany związek i gdyby nie spektakularny koniec jego kariery, pewnie nigdy nie powróciłby na ziemię ze swojej orbity wyuzdania. Zostało mu jedynie przeczucie tego co naprawdę chciał od życia i od kobiety, której mógłby pozwolić się zbliżyć się do siebie. I chociaż był już bardzo blisko by pewnego dnia obudzić się z myślą, że nareszcie udało mu się zdobyć to z czego mógłby być szczęśliwy, to przez własną buńczuczność pozwolił temu uciec przez palce. Dlatego nie potrafił szczerze odpowiedzieć bliźniaczce na żadne z jej pytań, tak by rozwiać wątpliwości swoje i jej.
- Nie tak jest to, że pozwalasz by ktokolwiek mógł być powodem Twoich łez. - odparł bez zastanowienia. Leander nie był wart splunięcia na niego, a co dopiero gorzkich łez odrzucenia Loretty. - Ciii... Ciii. - półszeptem starał się uspokoić rozedrganą, drobną istotkę pod jego ramionami. Gniew, ale i ból trawił jego trzewia, a gdyby miał tego złamasa w zasięgu zaklęcia, nie wahałby się, ani sekundy. - Jeszcze będzie cierpiał, o wiele bardziej, niż my. Pewnie ktoś nazwałby to ckliwym naciąganiem rzeczywistości, ale empatia, ta specjalna którą mogły podzielać wyłącznie bliźnięta, sprawiały, że mógłby zapewnić, że czuje teraz to co siostra. Może to zaklęcie nekromancji, albo specyficzny rodzaj więzi między nimi, ale część tej goryczy przelała się i na jego postać. Wzdychał ciężko, pozwalając ołzawionej twarzyczce skryć się w jego marynarce. - Na pewno jeszcze sobie kogoś znajdziesz, tylko bądź bardziej ostrożna. - poradził. Choć może nie miał ku temu mandatu, ale z troski o dobro własnej siostry, chciał jedynie odjąć jej trosk na tyle ile tylko się dało.
- Nie tak jest to, że pozwalasz by ktokolwiek mógł być powodem Twoich łez. - odparł bez zastanowienia. Leander nie był wart splunięcia na niego, a co dopiero gorzkich łez odrzucenia Loretty. - Ciii... Ciii. - półszeptem starał się uspokoić rozedrganą, drobną istotkę pod jego ramionami. Gniew, ale i ból trawił jego trzewia, a gdyby miał tego złamasa w zasięgu zaklęcia, nie wahałby się, ani sekundy. - Jeszcze będzie cierpiał, o wiele bardziej, niż my. Pewnie ktoś nazwałby to ckliwym naciąganiem rzeczywistości, ale empatia, ta specjalna którą mogły podzielać wyłącznie bliźnięta, sprawiały, że mógłby zapewnić, że czuje teraz to co siostra. Może to zaklęcie nekromancji, albo specyficzny rodzaj więzi między nimi, ale część tej goryczy przelała się i na jego postać. Wzdychał ciężko, pozwalając ołzawionej twarzyczce skryć się w jego marynarce. - Na pewno jeszcze sobie kogoś znajdziesz, tylko bądź bardziej ostrożna. - poradził. Choć może nie miał ku temu mandatu, ale z troski o dobro własnej siostry, chciał jedynie odjąć jej trosk na tyle ile tylko się dało.