• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora

[ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora
Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#5
20.06.2023, 21:34  ✶  
Była dumna z tego osiągnięcia, doda je z pewnością do listy swoich życiowych sukcesów — skoro on ją wcześniej porwał i to niczym worek ziemniaków, ona też chciała spróbować swoich sił. Wierzyła, że mogła mu dużo pokazać i pomóc, wiadomo, Wielka Brytania nigdy nie zastąpi Islandii, ale mógłby, chociaż spróbować żyć tu dobrze i szczęśliwie, może nawet się zakorzenić? Chociaż w to akurat nie wierzyła, bo doskonale pamiętała wyraz jego twarzy, gdy mówił o tym, aby zostać na wyspie na zawsze. Mógł być jednak spokojny, bo nie zamierzała nikomu mówić o tym pełnym egoizmu występku, jakim było zabranie go z pubu pełnego potencjalnych przyjaciół. Tłumaczyła sobie, że się stęskniła, lubiła spędzać z nim czas.
Wbijała w niego uparte spojrzenie, nie zamierzając widocznie odpuszczać, nawet jeśli się wstydził lub musiał zmuszać do odpowiedzi. Nie mogło być tak, że ciągle miał jakieś sekrety i nie mówił połowy tego, co myślał. Stuknęła wymownie palcami o swoje ramiona, przekręcając głowę na bok, przyglądając mu się praktycznie bez mrugania. Gdy zaczął odpowiadać, mógł dostrzec błysk triumfu i radości w brązowych tęczówkach, a także rosnący uśmiech. Odrobinę ją zawstydził, ale to nie było trudne po takiej ilości wódki. Jej policzki reagowały szybciej, niż ona sama przetwarzała zasłyszane informacje. - Nie twierdzę, że tata to złe towarzystwo, ale przydałby Ci się ktoś bardziej w Twoim wieku. Na pewno tęsknisz za kolegami. - zaczęła z delikatnym wzruszeniem ramion, przypominając sobie mimowolnie twarze kampanii, którą widziała podczas Lithy czy na weselu, co spowodowało zaśmianie się pod nosem. Kontynuowała jednak, podnosząc na niego wzrok. - Oczywiście, że masz mnie. Zawsze, gdy będziesz mnie potrzebował lub miał ochotę zobaczyć, po prostu napisz lub przyjedź.
Dla niej było to oczywiste, chociaż fakt, że przyznał, to na głos sprawił, że zrobiło się jej zwyczajnie miło. Myślała przecież, że to ona głównie mu się narzuca, faktycznie, przypominając odrobinę kleszcza. Westchnęła ciężko na samą myśl o tym porównaniu, mówiąc coś niezrozumiałego pod nosem. Naprawdę dużo to dla niej znaczyło i na pewno nie było niepotrzebne. Jej palce kolejny raz przesunęły po literce kołyszącej się na szyi. Będzie miała nowy nawyk.
- Być może. - przytaknęła, wracając do rzeczywistości, bo na chwilę zdawała się odpłynąć. Łapała się na tym, że coraz częściej zasychało jej gardle, ale nie mieli w tej przeklętej taksówce niczego poza wódką, więc musiała się powstrzymywać. Na pewno weźmie coś normalnego do makaronu. Temat Elizy też ją trochę drażnił, była na siebie zła — nie na nią oczywiście. Sądziła, że musiał trochę jej ufać, bo dał się jej porwać — na pewno nie tak, jak ona ufała mu, ale istniała pomiędzy nimi już czerwona nitka, której nie byłoby łatwo zerwać. - Czekam na moment lub dzień, gdy przestaniesz się tyle zastanawiać nad tym, co chcesz mi powiedzieć. - stwierdziła z uśmiechem, kiwając jednocześnie głową na znak, że zrozumiała, co miał na myśli. Mugolskie gry i zabawy miały jednak kilka asów w rękawie, które prędzej czy później będzie chciała mu pokazać, wierząc, że miał znacznie więcej, niż krzepę w łapach.
- Hmmm? Czyli mogłabym zrobić Ci wszystko, co bym chciała i byś mi się tak dał? Interesujące Niedźwiadku. Oczywiście, że nie dałeś. Byłeś zaskoczony, uległeś moje sile perswazji i zapewne pociągnięciu ręki. A to znaczy, że coś tam mi ufasz. - wyjaśniła mu bardzo rzeczowo, zadowolona z takiego obrotu spraw i swojej dedukcji. Nie próbował uciekać, wyglądał na bardziej zadowolonego, niż przed godziną. Czego mogła chcieć więcej? Może zamiast bulwarów, powinna wybrać inne miejsce.. Wspomniał o swoim ojcu, a ona ściągnęła brwi i zacisnęła usta w zaniepokojeniu, zastanawiając się nawet przez chwilę, jak miałaby sobie z jego gniewem za porwanie mu dziecka poradzić. Mogłaby nasłać na niego Marę lub jeden ze swoich mechanizmów, ale jego Tata był tak poczciwym człowiekiem i takie piękne rzeczy tworzył, że nie mogłaby tego zrobić. Nie wspominając już o tym, jak blondyn był w niego wpatrzony. - Obronił byś mnie przed swoim ojcem i powiedział, że sam dałeś się porwać, czy patrzyłbyś na moją zagładę? Bo ja bym nie mogła go skrzywdzić. Nie tylko dlatego, że sięga prawie do nieba.
Pandora chciała wierzyć, że jego staruszek chociaż trochę podczas tego wesela Ivana ją polubił, zwłaszcza że sugerował im miłość oraz małżeństwo. Nawet jeśli Hjalmar był oburzony i zniesmaczony tym pomysłem, jej wydało się to całkiem miłe, nawet urocze.
- Gdy Cię poznałam, to nie sądziłam, że jesteś tak cierpliwy i łagodny. - stwierdziła na jego słowa z odrobiną wdzięczności, posyłając mu krótkie spojrzenie. No, to ostatnie nie było może zawsze i wobec wszystkich, ale brunetka nie mogła narzekać. - Nie przeszkadza mi, gdy moknę, ale parasolki są śliczne i kolorowe. Lubię patrzeć z okna na ludzi, którzy je noszą. Przypominają mi kwiaty na szarym chodniku.
Z cukru nie była, przecież sama wspomniała mu o tańcu w deszczu, który swoją drogą, był naprawdę przyjemnym zajęciem, takim, które się pamięta. W głębi duszy pewnie przyznałaby mu rację, deszcz był zjawiskiem typowo angielskim, pasującym do wycieczki, nawet jeśli obecnie ją irytował, bo zasłaniał mu widoki. - Dobrze, to następnym razem znajdę ciekawe miejsca w Dolnie, skoro Londyńskie Ci nie odpowiadają. Myślę jednak, że do nich dojrzejesz. Nie są fajne w nadmiarze, ale czasem pozwalają docenić inne rzeczy, mniejsze. Ogrom Londynu bywa przytłaczający.
Przesunęła palcami po włosach, łapiąc ostatecznie za ciemną frotkę i zsuwając ją. Pochyliła się nieco, nachylając głowę i mierzwiąc brązowe, układające się w loki pasma, aby potem pozwolić im swobodnie opaść na plecy i ramiona. Tak wysoka kitka przez tyle godzin, gdy miało się tak dużo włosów, była ciężka i męcząca. Frotkę zostawiła na swoim nadgarstku.
- Ty naprawdę kochasz kotlety, co? Wezmę Ci jednak na spróbowanie też ten z owocami morza, musisz sam się przekonać. - zdecydowała, odwracając w jego stronę twarz z zadziornym błyskiem w oczach, ciekawa, czy istniała szansa, że krewetki mu zasmakują. W jakiś sposób naprawdę lubiła, gdy mogła mu pokazać coś, czego nie znał. - Jest taka opcja, ja sobie wezmę.- droczyła się z nim dalej, robiąc przy tym uroczą miną, próbując za wszelką cenę się nie roześmiać z tego, jaki w kwestii jedzenia był uparty. - Mnie to bez różnicy właściwie, bo zawsze się z Tobą dobrze bawię.
Puściła mu oczko, może odrobinę chcąc go zawstydzić. Lubiła ten subtelny odcień różu na policzkach Islandczyka, podkreślał błękit jego oczu. Nie komentowała już Akane, wciąż śmiejąc się w duchu z jej diabelskich działań. I dobrze, że nie wspomniał o jej chwilowej obrazie i złości, bo Pandora wyrzuciła już to z głowy. Było, minęło i nie miało żadnego znaczenia. Miał swoje powody, rozumiała. - Kupię Ci jakieś na śniadanie. Może znajdę mięsne? - odparła na temat bułeczek, nieugięcie, wzruszając delikatnie ramionami. Ruchem głowy zgarnęła brązowe pasma włosów na plecy, czując, jak łaskoczą odkrytą i chłodną skórę. Pewnie powinna była ubrać kurtkę, ale zupełnie nie przeszkadzał jej chłód lub raczej nie był odczuwalny, bo targało nią mnóstwo emocji i wódki.
- Planujesz nieoczekiwane porwanie, żeby mnie utopić? - zapytała ze względną powagą na twarzy, unosząc wymownie brew na ten jego uśmieszek, ostentacyjnie odsuwając się na siedzisku, przynajmniej na chwilę. Może jednak nie Tamiza, skoro traktował tę sprawę tak poważnie. - Oh, Pan wspaniałomyślny. Utop mnie na Islandii, tam jest ładnie.
Zażyczyła sobie jeszcze, skoro jej los był przesądzony. Pytanie tylko, kiedy nastąpi ten duszący koniec w morskiej głębi. Na myśl o tym ostatnim przeszedł ją krótki, nieprzyjemny dreszcz. Zareagował poprawnie na jej łokieć, nawet jeśli udawał.
- Przecież Ty umiesz, tylko się powstrzymujesz. - stwierdziła ze spokojem, świdrując go spojrzeniem. Pewnie nie zdawał sobie nawet z tego sprawy. Był silnym człowiekiem, takim, który mógłby zamieszkać wszędzie i by sobie poradził. Kochał Islandię na tyle, że nie chciał jej zdradzać i być może nawet nie chciał próbować poznać tego, co oferowała Anglia. Właściwie też nie rozumiała, dlaczego dziewczyny go tak onieśmielały, przecież przy kolegach emanował pewnością siebie. To tak, jakby Niedźwiadek sam sobie stawiał jakieś blokady i bariery, jakby bezpodstawnie brakowało mu pewności siebie w niektórych sytuacjach i obawiał się może wyjścia na głupca? Pandorze natomiast to zupełnie nie przeszkadzało, nie była przecież mądra, bo tylko głupiec by tak siebie nazwał. - Kiedyś pewnie znajdzie, ale czy lepszego? Ciężko powiedzieć. Mam wrażenie, że paskudnie siebie nie doceniasz. - kontynuowała z westchnieniem, wcale nie odsuwając się od niego i nie zdejmując głowy z jego ramienia, gdzie było jej przecież wygodnie. Na jego słowa o siostrze nie mogła powstrzymać śmiechu, bo nawet jeśli nie umiałaby mu odpowiedzieć słowami, wiedziała, dlaczego tak myślały. Chciała to jakoś skomentować, ale wtedy też zapytał, jak miałby się nią nie przejmować, patrząc na nią tak bezpośrednio, że odrobinę się zapowietrzyła. Nie drgnęła nawet, odwzajemniając spojrzenie i czując, jak fala ciepła rozlewa się jej po ciele, uderzając jej policzki. Uniosła dłoń, dotykając jednego z nich palcami i pokręciła głową, odrobinę speszona. - No tak, pakujesz się przeze mnie w kłopoty.. - mruknęła pod nosem, łudząc się, że uda się jej odrobinę zamaskować reakcje swojego ciała jakże elokwentnym komentarzem. Niewiele myśląc, przekręciła się nieco — na tyle, ile ta niedorzeczna kanapa w taksówce pozwalała, aby schować nieco niżej twarz, opierając ją gdzieś pomiędzy jego szyją a górną częścią torsu. - Zawsze mnie bronisz. Pilnujesz. - zauważyła w końcu cicho, wbijając spojrzenie w jeden z guzików, bo wydał się jej najodpowiedniejszym punktem. - Chyba Ci nigdy za to nie podziękowałam, jak powinnam.
Pandora cofnęła się nieco, unosząc nieco do góry i spoglądając na niego, uśmiechnęła się dość miękko i łagodnie, ignorując opadające na twarz kosmyki włosów. Obiecała sobie coś, czego musiała się trzymać, ale zawsze istniały obejścia zasad. Teraz też tak było. Przesunęła palcami po jego policzku, a drugą dłonią wsparła się delikatnie na jego udzie, aby unieść się jeszcze wyżej i musnąć wargami jego czoło, chociaż przez chwilę walczyła ze sobą, czy nie powinna była wybrać policzka. Cofnęła się, pozwalając sobie na ciche westchnienie, a potem na chwilę oparła swoje czoło o jego. - Tak sobie myś..
Przerwała, czując, jak taksówka hamuje. Uśmiechnęła się więc tylko figlarnie, zsuwając się grzecznie na siedzenie i wciągając buty.
- Niech Pan tu chwilę poczeka z moim porwanym, wrócę za pięć minut. - oznajmiła kierowcy, którego głowa pojawiła się po tym, jak opuścił nieco szybę. Złapała torebkę i spojrzała na Hjalmara, pokazując mu dłonią liczbę pięć oraz żeby zaczekał, po czym puściła mu oczko i wysiadła z auta, zamykając za sobą drzwi, aby zniknąć w jednej z knajpek.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hjalmar Nordgersim (9339), Pandora Prewett (15917)




Wiadomości w tym wątku
[ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 18.06.2023, 17:23
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu| Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 18.06.2023, 18:25
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu| Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 18.06.2023, 19:18
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 18.06.2023, 20:03
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 20.06.2023, 21:34
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 21.06.2023, 18:10
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 25.06.2023, 00:13
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 01.07.2023, 00:02
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 02.07.2023, 00:43
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 02.07.2023, 16:54
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 04.07.2023, 22:11
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 05.07.2023, 21:20
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 09.07.2023, 22:48
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 11.07.2023, 19:54
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 12.07.2023, 21:56
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 13.07.2023, 19:31
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 18.07.2023, 22:25
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 19.07.2023, 22:45
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 20.07.2023, 22:20
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 20.07.2023, 23:27
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Porwanie bez okupu | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 22.07.2023, 15:44

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa