20.06.2023, 23:33 ✶
Wnętrze zupełnie jej nie przeszkadzało, ba, wydało się nawet odrobinę uspokajające przez rodzaj światła i wszechobecną czerń, ale Cynthia była po prostu specyficzna, oswojona z kostuchą oraz wszystkim, co do niej nawiązywało. Było tu w jakiś sposób schludniej, niż w departamencie, w którym znajdowało się prosektorium oraz aurorskie biura. Nic więc dziwnego, że chłodne spojrzenie błękitnych, jasnych oczu co rusz przemykało po ścianach, dopóki nie dotarła do właściwych drzwi i nie odczytała nazwiska. Celu swojej przechadzki po tym nieszczęsnym instytucje. Krótkie westchnienie umknęło spomiędzy maźniętych karminową pomadką ust, pojedynczy, jasny kosmyk włosów, dzięki wprawionemu ruchowi dłoni, trafił za ucho i wprawił w ruch delikatny, mieniący się diamencikiem kolczyk.
Była dobrze wychowana, wprawiona w swoją rolę i nie pozwalała sobie na najmniejszy akt nietaktu w tutejszych salach. Stukanie rozbrzmiało echem, ale nie odwróciła wzroku od drzwi.
A potem weszła do środka. Tutaj nie mogła aż tak się rozglądać, uwaga młodej kobiety skupiła się więc na Yaxleyu, który zdawał się pochłonięty raportami, podobnie, jak oni w kostnicy. Dużo ostatnio działo się w magicznym świecie, granice pomiędzy dobrem i złem coraz mocniej się zacierały. Był schludny, ciemne ubranie podkreślało jego włosy oraz oczy. Flintówna uznała, że mają podobny gust, ponieważ jej sukienka — prosta i skromna, ale elegancka, również była czarna. Czy to nie był najbardziej uniwersalny kolor w całej palecie, którą udostępniał im świat?
Kąciki jej warg drgnęły subtelnie ku górze, w geście opanowanym do perfekcji, gdy kiwnęła głową na jego słowa, sugerując tym samym, że nie było o czym mówić. Jak mogłaby odmówić ojcu, jako dobra i jedyna córka?
- Ojciec prosił, aby uporał się Pan z uzupełnieniem niezwłocznie, gdy tylko znajdzie Pan moment. Wspominał coś w liście o tym, że bez tego nie uda się dopiąć formalności na szlakach i granicy. - wyjaśniła zgodnie z prawdą, nie spuszczając z niego wzroku, nawet jeśli czerń otaczających ją ścian w pewien sposób była hipnotyzująca. Na potwierdzenie swoich słów, delikatnie wskazała na papierową kopertę, którą otworzył chwilę wcześniej. - Dokładne wyjaśnienie powinien znaleźć Pan wewnątrz, nic mi więcej nie wiadomo. Czy powinnam zaczekać i odesłać to do ojca, czy ma Pan czas zająć się tym osobiście?
Pozwoliła ręku opaść wzdłuż ciała, ukradkiem wygładzając materiał sięgającej do kolan sukienki. Jasne włosy drgnęły subtelnie pod wpływem jej ruchu, jednak żaden kosmyk nie odważył się spłynąć do przodu, zahaczyć o blade lico. Nie szukała już żadnych podobieństw mężczyzny do młodszego brata, nawet wykonywane przez nich gesty się różniły, nie wspominając o sposobie, w jaki na nią spoglądał. Znała się na ludziach, lawirowała wśród nich sprytnie i obserwowała, przez co nie miała problemu z dostrzeżeniem czegoś ciemnego, odrobinę niepokojącego w nienagannej prezencji Nicholasa.
Była dobrze wychowana, wprawiona w swoją rolę i nie pozwalała sobie na najmniejszy akt nietaktu w tutejszych salach. Stukanie rozbrzmiało echem, ale nie odwróciła wzroku od drzwi.
A potem weszła do środka. Tutaj nie mogła aż tak się rozglądać, uwaga młodej kobiety skupiła się więc na Yaxleyu, który zdawał się pochłonięty raportami, podobnie, jak oni w kostnicy. Dużo ostatnio działo się w magicznym świecie, granice pomiędzy dobrem i złem coraz mocniej się zacierały. Był schludny, ciemne ubranie podkreślało jego włosy oraz oczy. Flintówna uznała, że mają podobny gust, ponieważ jej sukienka — prosta i skromna, ale elegancka, również była czarna. Czy to nie był najbardziej uniwersalny kolor w całej palecie, którą udostępniał im świat?
Kąciki jej warg drgnęły subtelnie ku górze, w geście opanowanym do perfekcji, gdy kiwnęła głową na jego słowa, sugerując tym samym, że nie było o czym mówić. Jak mogłaby odmówić ojcu, jako dobra i jedyna córka?
- Ojciec prosił, aby uporał się Pan z uzupełnieniem niezwłocznie, gdy tylko znajdzie Pan moment. Wspominał coś w liście o tym, że bez tego nie uda się dopiąć formalności na szlakach i granicy. - wyjaśniła zgodnie z prawdą, nie spuszczając z niego wzroku, nawet jeśli czerń otaczających ją ścian w pewien sposób była hipnotyzująca. Na potwierdzenie swoich słów, delikatnie wskazała na papierową kopertę, którą otworzył chwilę wcześniej. - Dokładne wyjaśnienie powinien znaleźć Pan wewnątrz, nic mi więcej nie wiadomo. Czy powinnam zaczekać i odesłać to do ojca, czy ma Pan czas zająć się tym osobiście?
Pozwoliła ręku opaść wzdłuż ciała, ukradkiem wygładzając materiał sięgającej do kolan sukienki. Jasne włosy drgnęły subtelnie pod wpływem jej ruchu, jednak żaden kosmyk nie odważył się spłynąć do przodu, zahaczyć o blade lico. Nie szukała już żadnych podobieństw mężczyzny do młodszego brata, nawet wykonywane przez nich gesty się różniły, nie wspominając o sposobie, w jaki na nią spoglądał. Znała się na ludziach, lawirowała wśród nich sprytnie i obserwowała, przez co nie miała problemu z dostrzeżeniem czegoś ciemnego, odrobinę niepokojącego w nienagannej prezencji Nicholasa.