23.06.2023, 13:58 ✶
Londyn, 3 maja
Murtagh,
poproś więc swojego asystenta o poszukanie mi tego terminu. Bardzo chętnie siądę z tobą twarzą w twarz i opowiem ci o tym, co tam widziałam. Wczorajszego ranka na moich rękach umarło siedmioletnie dziecko, które sprzedawało na sabacie słodycze. Umiesz mi wytłumaczyć, co ono zawiniło tym cholernikom w maskach? Co ono takiego uczyniło w swoim SIEDMIOLETNIM życiu, aby zasłużyć na śmierć z ręki kogoś, kto powołuje się na nazwisko naszego przodka?
Będę wypisywała ci te żale. Nigdy nie zabraknie mi papieru na to, aby regularnie przypominać ci o tym, kogo i co zostawiłeś za sobą, ty niewdzięczny draniu swoją RODZINĘ. Ludzi, którzy ufali ci, że w takiej chwili staniesz na wysokości zadania i pomożesz nam, a ty...
Ty stałeś za tym, prawda? Skoro nie odpisałeś mi, że to nie byłeś Ty, jak mogę założyć inną wersję? Jak bardzo czarna magia przeżarła Ci już mózg? Jestem człowiekiem wielkiej wiary i dobrze o tym wiesz, ale nawet ja tracę już nadzieję. Murtagh, którego znałam dotychczas, nigdy nie pozwoliłby swojej matce oszaleć z cierpienia.
Przestań podpisywać się naszym nazwiskiem,
Skoro tak bardzo gardzisz kowenem
Skoro tak bardzo gardzisz kowenem
Sarah
Widać było, że Sarah nie pisała tego listu pierwszy raz. Który raz przepisywała początek? Drugi? Trzeci? Znając ją pewnie kilkunasty. Pierwszy akapit wydawał się być najbardziej przemyślany, a także najbardziej estetyczny wizualnie. Dalsze - nieco bardziej krzywe, pokreślone. I chociaż zdawała się wycierać wypadki przy pracy zaklęciem, widać było, że niektóre litery rozmazały się od łez. Kilka razy pomyliła się też, pisząc Ci i Ty z wielkich liter, chociaż wcześniej dosyć konsekwentnie trzymała się porzucenia tego nawyku, przynajmniej w tym liście.
she is passion embodied,
a flower of melodrama
in eternal bloom.
a flower of melodrama
in eternal bloom.