Nudziło jej się. Ogromnie jej się nudziło. Ciało ją bolało, ale nuda była w tym wszystkim najgorsza. Nie umiała usiedzieć w miejscu, a tutaj kazali jej leżeć w łóżku, przez tydzień! Cholerny tydzień, nie umidała sobie tego wyobrazić. To była męczarnia, katorga dla kogoś takiego jak ona. Przyzwyczajona do życia w biegu, pełnego ruchu... naprawdę bardzo źle znosiła leżenie w łóżku.
Miała zbyt wiele czasu, czasu na myślenie. To okropne Beltane spowodowało, że wypełniały ją dziwne uczucia. Rozmyślała nad tym, że wiele jej w życiu brakuje, zastanawiało ją to, skąd się to wzięło skoro jeszcze kilka dni temu twierdziła, że jest młoda, powinna korzystać z życia i nie bawić się w żadne zobowiązania. Ten nieudany rytuał z Camernem, później niepowodzenie podczas ataków dały jej do myślenia. Zaczęła tęsknić za tym, czego tak naprawde nigdy nie miała. Myślała, czy wyglądałoby to inaczej, gdyby spytała Lupina, co o tym myśli, ale czy powinna pytać, przecież zawsze byli w trójkę. Ona, Charles i Cameron, teraz jakby jej czegoś w tym brakowało, chciałaby, żeby ktoś to ją traktował jako tą najważniejszą.
Wpatrywała się w okno i myślała o tym wszystkim, bo co innego mogła tutaj robić? Co jakiś czas odwiedziła ją jakaś piguła, czy inny medyk, żeby przynieść jej leki i sprawdzić, czy żyje, odwiedzali ją znajomi, jednak dzień dłużył się niemiłosiernie. O tyle dobrze, że Kamiś pracował w Mungu - wpadał więc dosyć często i dotrzymywał jej towarzystwa.
Usłyszała kroki, przeniosła spojrzenie na drzwi, aby zobaczyć, kto wpadł do niej teraz. Dostrzegła znajomą sylwetkę. - Brenna! - Krzyknęła z nieukrywanym entuzjazmem. Nie miały się szansy spotkać wcześniej, zdawała sobie sprawę, że Longbottom miała ręce pełne roboty i trochę jej tego zazdrościła. Nie musiała jak ona gnić w szpitalnym łóżku.
- Wezmę kawę. - Sięgnęła po jeden z kubków. Upiła spory łyk, brakowało jej tego. - Dziękuję, dawno nie piłam niczego smaczniejszego. - Szpitalne żarcie i picie nie należało do najlepszych.
- Co tu robisz? Pewnie masz dużo pracy, nie szkoda ci czasu na wizytę u kaleki? - Tak się teraz czuła, zupełnie nieprzydatna.