Wchodząc do opuszczonej toalety dziewczyna była w stu procentach pewna, że będzie miała tu święty spokój i będzie mogła poczytać sobie na spokojnie książkę, ale była w wielkim błędzie, a przekonała się o tym, gdy sięgnęła po książkę z eliksirami. Chciała się przyjemnie rozluźnić i poczytać o ciekawych miksturach. Jej spokój został jednak zakłócony przez wzburzone morze, które wpadło do łazienki jak tajfun. Podskoczyła nieznacznie, a nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Była w tym świetna. Obserwowała jak chłopak miota się po łazience rzucając swoim plecakiem. Gdyby mogła to zapewne zobaczyłaby wokół niego gniew w czystej postaci. Ciekawe, co go tak zdenerwowało? Avelina jednak nie była typem osoby, która się za często odzywała, więc milczała patrząc na to jak opiera się o umywalkę. Serce zdecydowanie szybciej jej biło, gdy jego wściekłość docierała do jej kruchej duszy.
Chłopiec wydawał się z postury przystojny, ale to nie było najważniejsze spostrzeżenie. Był Ślizgonem, a to mogło oznaczać kłopoty. Poruszyła się niespokojnie siedząc na swojej torbie. Uświadomiła sobie, że ma spódniczkę i chłopiec mógłby zobaczyć, coś czego nie powinien, więc zaczęła niezgrabnie podnosić się z miejsca z cichym westchnięciem. Zapadła tutaj cisza, a więc mógł ją bez problemu usłyszeć, aby potem zobaczyć jak stała w swoim krukońskim mundurku z grubą księgą w rękach.
– Nie powinieneś niszczyć mienia szkoły. – odezwała się totalnie nie wiedząc, co powiedzieć. Nigdy nie miała do czynienia z wściekłym uczniem.