Jego oczy nie wyglądały na zdrowe. Jakby nie spał, wiedziała, że są eliksiry na bezsenność. Wyczytała to w tej książce. Nawet miała tam przepis na taki eliksir, ale nie skomentowała tej informacji głośno. Jej badawczy wzrok dalej obserwował jego nerwowe ruchy. Cofnęła się o krok, gdy wyciągnął różdżkę i zacisnęła mocniej książkę jakby chciała się od niego odciąć. Nie sięgnęła po różdżkę. Nie miała jeszcze wyrobione w sobie tego nawyku, ale nawet jeśli to w pojedynkach była naprawdę beznadziejna. Zawsze przegrywała. Wolała stymulacje umysłowe niż te siłowe. Jej twarz nie wyrażała za bardzo emocji. Po prostu się na niego patrzyła, a w oczach tliła się obawa przed nim i ciekawość.
Posturę miał dumną, więc wywnioskowała, że uważał się za tego lepszego. Avelina też nie była mu dłużna, również się wyprostowała nieświadomie papugując jego ruchy. Niczym ciekawski kot powtarzający ruchy człowieka. Zmarszczyła brwi na jego komentarz dotyczący klubu dziwaków.
– Jesteś strasznie nerwowy – zignorowała jego słowa – powinieneś zaparzyć sobie melisy – dodała wpatrując się już w koniec jego różdżki. Nie może jej nic zrobić, prawda? Dostrzegła na jego szacie symbol prefekta, więc powinien być odpowiedzialny, tak? Dyrektor nie wybrałby do tej roli kogoś nieodpowiedniego.