03.07.2023, 21:29 ✶
To było głupie, ale najwyraźniej byłem zdesperowany, skoro układałem się z dzieciakiem o robienie eliksirów, które nawet nie wiadomo, czy zadziałają albo - co gorsza- nie okażą się być trucizną. Wygrzebałem swoją torbę, która leżała na zarwanych drzwiach i otrzepałem z kurzu i pyłu. Paskudztwo. I ta ruina nazywała się szkołą!
- Załątwię, co trzeba. Będziesz mieć wszystkie składniki, ale jeśli o miejsce... Nie wystarczy ta łazienka? - zapytałem niepewny. Chyba mogła swobodnie warzyć tu eliksiry. Dzieciaki raczej tu nie zaglądały, a to, że ja dziś tu wpadłem, było zrządzeniem losu. Normalnie też się tu nie pakowałem, bo było tu wilgotno, śmierdziało i niby czaiła się gdzieś Marta, ale jakoś jej jeszcze nie poznałem. Może była bujdą?
Nie sądziłem, że Młoda będzie się targować, więc zacisnąłem wargi. Nie miałem pojęcia, co mogłem jej zaoferować. Postanowiłem na razie zbyć ten temat.
- Wpierw uwarz wartościowy eliksir, to pogadamy. Jest coś, czego byś potrzebowała? - zapytałem. Co mogła chcieć ode mnie taka mimozowata nastolata? Mam nadzieję, że nie buziaka, bo nie wiem, czy powstrzymałbym odruchy wymiotne. Bleh. Chyba nie chciałem ciągnąć tych rozważań. Były ohydne.
- Ale nikomu nie mów o naszym układzie. Ja też się nie rozpruję. Niech to będzie nasza tajemnica - zaproponowałem, bo nie chciałem mieć kłopotów ani jakichś podśmiechujków ze strony rówieśników. Myślę, że Avelina Paxton też nie chciała spotykać się z żadnymi konsekwencjami w związku z naszym niewielkim projektem. Gorzej, jeśli wypiję jej eliksir i padnę... Może jednak powinienem to zgłosić komuś. Może chociaż siostrze, by wiedziała, gdzie szukać moich zwłok?
- Załątwię, co trzeba. Będziesz mieć wszystkie składniki, ale jeśli o miejsce... Nie wystarczy ta łazienka? - zapytałem niepewny. Chyba mogła swobodnie warzyć tu eliksiry. Dzieciaki raczej tu nie zaglądały, a to, że ja dziś tu wpadłem, było zrządzeniem losu. Normalnie też się tu nie pakowałem, bo było tu wilgotno, śmierdziało i niby czaiła się gdzieś Marta, ale jakoś jej jeszcze nie poznałem. Może była bujdą?
Nie sądziłem, że Młoda będzie się targować, więc zacisnąłem wargi. Nie miałem pojęcia, co mogłem jej zaoferować. Postanowiłem na razie zbyć ten temat.
- Wpierw uwarz wartościowy eliksir, to pogadamy. Jest coś, czego byś potrzebowała? - zapytałem. Co mogła chcieć ode mnie taka mimozowata nastolata? Mam nadzieję, że nie buziaka, bo nie wiem, czy powstrzymałbym odruchy wymiotne. Bleh. Chyba nie chciałem ciągnąć tych rozważań. Były ohydne.
- Ale nikomu nie mów o naszym układzie. Ja też się nie rozpruję. Niech to będzie nasza tajemnica - zaproponowałem, bo nie chciałem mieć kłopotów ani jakichś podśmiechujków ze strony rówieśników. Myślę, że Avelina Paxton też nie chciała spotykać się z żadnymi konsekwencjami w związku z naszym niewielkim projektem. Gorzej, jeśli wypiję jej eliksir i padnę... Może jednak powinienem to zgłosić komuś. Może chociaż siostrze, by wiedziała, gdzie szukać moich zwłok?