Rozejrzała się po tej łazience i wzruszyła ramieniem. Wolałaby jakieś ciemne, ciche miejsce, ale nie miała wyboru to i uwarzy eliksir tutaj. Może znał jakieś zabezpieczające zaklęcie przed wścibskimi oczami. Nie mogła siedzieć cały czas tutaj i pilnować kociołka, a z tego co przeczytała to dwie noce kociołek musi warzyć się z samymi ziołami.
– Ujdzie. – przypomniała sobie, że powinna mu odpowiedzieć. Skinęła głową na jego warunek. No w sumie nie mogła od niego za wiele oczekiwać za uwarzenie eliksiru, ponieważ sama nie była pewna, czy sobie z nim poradzi. Może wyjść tak, że będzie musiała kilka razy wylać go z powrotem do kibla.
Wyciągnęła do niego dłoń, aby zawrzeć układ. Cyrograf z diabłem, a najgorsze, że nawet nie spisywali warunków na pergaminie. Układali się tylko słownie. Jej ciemne oczy obserwowały go uważnie jak zbierał swoje rzeczy z ziemi. Nagle woda w toalecie zaczęła bulgotać i wystrzeliła z niego mała dziewczynka pod postacią ducha. Woda z toalety rozprysnęła się dookoła ochlapując przy tym Rookwooda. Avelina zdążyła odskoczyć i zmoczyła sobie jedynie buty.
– Ooo a co to za spotkanie? – dziewczynka zajęczała rozpaczliwie i zachichotała złośliwie. Avelina z szeroko otartymi oczami patrzyła na dziewczynkę, która unosiła się nad toaletą. Mogła być w jej wieku, a to nią wstrząsnęło jeszcze bardziej.