04.07.2023, 17:04 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.07.2023, 18:17 przez Leta Crouch.)
Co kierowało Letą, która zdecydowała się na pójście za Cathalem? Cóż, chyba najprościej stwierdzić, że po prostu musiała dręczyć go swoją osobą. Najprościej, ale czy faktycznie tak było, to już zgoła inna kwestia. Zwłaszcza że zadbanie o sponsorów wykopalisk też nie brzmiało jakoś źle - wprawdzie może i to nie był największy problem, bo w ostateczności mogła zajrzeć do swojej skrytki w Gringottcie, niemniej to całkiem miłe uczucie, gdy ktoś inny się dokładał do sprawy. W każdym razie, na pierwszy rzut oka ta niska czarownica nie miała żadnego powodu, żeby narażać się w leśnych ostępach. Narażać, bo chodziły słuchy o jakichś przedziwnych istotach, nie mówiąc już o szwankującej magii (halo, teleportacjo - WRÓĆ! Co to ma być, jakieś krótkie skoki?!), a bez magii to, niestety, jak bez ręki. Bo ona pozwalała na bardzo wiele, w tym i na ochronę przed jakimkolwiek zagrożeniem - jeśli na takie trafią. Niewiele jednak brakowało, a nie udałoby się jej wejść do kniei. Kobieta przy namiotach niezbyt chciała wpuścić ją do lasu, ale Leta, choć niska, była sprawna fizyczna. I szybko udowodniła, że ostatnie miesiące spędziła na egipskiej pustyni i w grobowcach, da więc radę w cholernym angielskim lesie, okraszając to wszystko pyskowaniem i groźbami złożenia skargi odnośnie dyskryminacji ze względu na wzrost.
- Mhm - skwitowała krótko. Łażenie po lesie w ciemnościach to żadna przyjemność; zwłaszcza że przestrzeń była dość otwarta. Nie to, co w dawno zapomnianych grobowcach.
Parsknęła cicho na wspomnienie Nell i pokręciła zaraz głową. Oczywiście że nic nie wiedziała, niby skąd. Nie mówiąc już o tym, że Bagshot w teorii nie miała żadnego obowiązku się opowiadać, gdzie i kiedy pójdzie; inna sprawa, że byłoby to całkiem miłe, gdyby uwzględniła swoich współpracowników - może nie tyle w samych planach, co po prostu pod kątem "jakby się bardzo paliło, to jestem tutaj" bądź "jeśli nie wrócę, to znaczy, że mnie coś zeżarło". Czy coś w ten deseń.
- Nell mówiąca mi cokolwiek o jej zamierzeniach to jakiś oksymoron - stwierdziła, rozglądając się po otoczeniu w poszukiwaniu... cóż, czegokolwiek - Ale tak, pojawienie się tutaj bardzo do niej pasuje. Przynajmniej Jamil nie powinien wpaść na pomysł, żeby tu się kręcić - dodała dość kwaśno. Cholera. Jamil.
Czy na pewno nie powinien...?
- Szlag, mam wrażenie, że czasem to by go trzeba było w piwnicy zamknąć, tak na dziesięć spustów - burknęła, nieszczególnie zachwycona wizją tego, iż Anwar mimo wszystko mógłby się tu z powrotem przytargać. Po co? Rzecz drugorzędna. Po prostu miał talent do ładowania się tam, gdzie nie powinien.
!G1
- Mhm - skwitowała krótko. Łażenie po lesie w ciemnościach to żadna przyjemność; zwłaszcza że przestrzeń była dość otwarta. Nie to, co w dawno zapomnianych grobowcach.
Parsknęła cicho na wspomnienie Nell i pokręciła zaraz głową. Oczywiście że nic nie wiedziała, niby skąd. Nie mówiąc już o tym, że Bagshot w teorii nie miała żadnego obowiązku się opowiadać, gdzie i kiedy pójdzie; inna sprawa, że byłoby to całkiem miłe, gdyby uwzględniła swoich współpracowników - może nie tyle w samych planach, co po prostu pod kątem "jakby się bardzo paliło, to jestem tutaj" bądź "jeśli nie wrócę, to znaczy, że mnie coś zeżarło". Czy coś w ten deseń.
- Nell mówiąca mi cokolwiek o jej zamierzeniach to jakiś oksymoron - stwierdziła, rozglądając się po otoczeniu w poszukiwaniu... cóż, czegokolwiek - Ale tak, pojawienie się tutaj bardzo do niej pasuje. Przynajmniej Jamil nie powinien wpaść na pomysł, żeby tu się kręcić - dodała dość kwaśno. Cholera. Jamil.
Czy na pewno nie powinien...?
- Szlag, mam wrażenie, że czasem to by go trzeba było w piwnicy zamknąć, tak na dziesięć spustów - burknęła, nieszczególnie zachwycona wizją tego, iż Anwar mimo wszystko mógłby się tu z powrotem przytargać. Po co? Rzecz drugorzędna. Po prostu miał talent do ładowania się tam, gdzie nie powinien.
!G1