06.07.2023, 18:51 ✶
Czy to było okrucieństwo? Marta była martwa i naiwna. Sama się o to prosiła, a ja...? Ja nie byłem naiwny, nie byłem głupi, a mimo to... Robili sobie ze mną, co im się żywnie podobało, nie bacząc na moje urodzenie, godność czy stanowisko. Należał mi się szacunek, a dostawałem całe nic - to właśnie uświadamiała mi ta głupia rozmowa z duchem. Może tak naprawdę nie tak bardzo różniłem się od Jęczącej Marty. Może byliśmy bardziej podobni niż moglibyśmy się spodziewać. To mną wstrząsnęło.
Wpatrzyłem się nawet zamyślony w drzwi jednej z kabin. Nie patrzyłem na Avelinę. Nie chciałem ujrzeć jej miny, ale też nie chciałem ukazać jej własnej. Spojrzenie potrafiło wiele zdradzić.
Nienawidziłem tym bardziej Marty, że wywołała we mnie podobne myśli. Niecna. Ocknąłem się, kiedy ponownie przede mną wylądowała. Nawet lekko się wzdrygnąłem, gdyż mnie przestraszyła. Uśmiechnąłem się jednak lekko - w ramach tej swojej głupiej gry, w którą się bawiłem przed Martą.
Najlepiej było kłamać, wplatając w kłamstwo rąbek prawdy, więc nie zamierzałem zbierać jeńców.
- Też mi dokuczają - odparłem do Marty z jadem by wiedziała, że też tych ludzi nie znosiłem. W tej chwili na powrót przypomniałem sobie wściekłość, z którą się tu pojawiłem.
- Obiecują i nie dotrzymują obietnic - kontynuowałem, zaciskając wargi. Moja własna siostra była taką zdradliwą suką. - To inaczej zdrada! - zauważyłem do niej. Sam pomyślałem w duszy, że na domiar złego zaczynałem akcentować wszystko jak Marta. Niechybnie trzeba było jak najszybciej zakończyć tę maskaradę, nim zaczną na mnie wołać Jęczący Augustus.
- A to okropne wspomnienie... Co się stało? Co ci zrobili? - zapytałem zainteresowany, ciągnąc dalej ją za język. Zadawała dużo pytań. Za dużo. Niech lepiej mówi, niech się rozwija.
Wpatrzyłem się nawet zamyślony w drzwi jednej z kabin. Nie patrzyłem na Avelinę. Nie chciałem ujrzeć jej miny, ale też nie chciałem ukazać jej własnej. Spojrzenie potrafiło wiele zdradzić.
Nienawidziłem tym bardziej Marty, że wywołała we mnie podobne myśli. Niecna. Ocknąłem się, kiedy ponownie przede mną wylądowała. Nawet lekko się wzdrygnąłem, gdyż mnie przestraszyła. Uśmiechnąłem się jednak lekko - w ramach tej swojej głupiej gry, w którą się bawiłem przed Martą.
Najlepiej było kłamać, wplatając w kłamstwo rąbek prawdy, więc nie zamierzałem zbierać jeńców.
- Też mi dokuczają - odparłem do Marty z jadem by wiedziała, że też tych ludzi nie znosiłem. W tej chwili na powrót przypomniałem sobie wściekłość, z którą się tu pojawiłem.
- Obiecują i nie dotrzymują obietnic - kontynuowałem, zaciskając wargi. Moja własna siostra była taką zdradliwą suką. - To inaczej zdrada! - zauważyłem do niej. Sam pomyślałem w duszy, że na domiar złego zaczynałem akcentować wszystko jak Marta. Niechybnie trzeba było jak najszybciej zakończyć tę maskaradę, nim zaczną na mnie wołać Jęczący Augustus.
- A to okropne wspomnienie... Co się stało? Co ci zrobili? - zapytałem zainteresowany, ciągnąc dalej ją za język. Zadawała dużo pytań. Za dużo. Niech lepiej mówi, niech się rozwija.