06.07.2023, 21:23 ✶
W pewnym momencie Marta mnie zaciekawiła, kiedy tylko wspomniała o dniu swojej śmierci. Poczułem ciarki na karku, nie ze strachu, tylko z podniecenia. Chciałem poznać tę historię, bo nic mnie tak nie kręciło jak mroczne historie z życia wzięte. Swoją drogą, byłem debilem, że sam nie wpadłem na to, aby ją o to zapytać.
Zapatrzyłem się w Martę, czekając na ciąg dalszy. Chciałem już chłonąć tę historię, ale niestety coś nam przerwało. Skrzywiłem się. Jak na złość, kiedy zaczynała już być interesująca!
Nie spodobało mi się to, ale i tak nie miałem nic do gadania, żadnego punktu zaczepienia. Marta zwiała, a na domiar złego zbliżał się do nas kolejny duch... Jeszcze bardziej kłopotliwy. Dałem się pociągnąć Avelinie do jednej z kabin, sam nie wiem dlaczego. Pewnie chciała uniknąć spotkania z nim. Bywał chujem. I jak każdy duch, plotkarzem!
Stanąłem jakoś tak dosyć niewygodnie, ale trudno. Pochyliłem się delikatnie w stronę dziewczyny, by jej szepnąć parę słów do ucha.
- Jaka ta Marta jest irytująca... Chciałem ją wciągnąć w nasz układ do pilnowania sama-wiesz-czego, ale nie ma mowy. Znajdę inne miejsce - stwierdziłem szeptem do Aveliny. Nie wyobrażałem sobie przesiadywania w pobliży Jęczącej Marty, a co dopiero dzielenia się z nią czymkolwiek.
- I straszna z niej zazdrośnica i kokietka... Chwila, czy ty się rumienisz? - zapytałem, oddalając nieco głowę od jej twarzy by ujrzeć ją z nieco dalszej perspektywy. Ociekałem kiblowatą wodą... Nie powiem, łechtało to moje ego. Wyszczerzyłem się jak głupi.
Zapatrzyłem się w Martę, czekając na ciąg dalszy. Chciałem już chłonąć tę historię, ale niestety coś nam przerwało. Skrzywiłem się. Jak na złość, kiedy zaczynała już być interesująca!
Nie spodobało mi się to, ale i tak nie miałem nic do gadania, żadnego punktu zaczepienia. Marta zwiała, a na domiar złego zbliżał się do nas kolejny duch... Jeszcze bardziej kłopotliwy. Dałem się pociągnąć Avelinie do jednej z kabin, sam nie wiem dlaczego. Pewnie chciała uniknąć spotkania z nim. Bywał chujem. I jak każdy duch, plotkarzem!
Stanąłem jakoś tak dosyć niewygodnie, ale trudno. Pochyliłem się delikatnie w stronę dziewczyny, by jej szepnąć parę słów do ucha.
- Jaka ta Marta jest irytująca... Chciałem ją wciągnąć w nasz układ do pilnowania sama-wiesz-czego, ale nie ma mowy. Znajdę inne miejsce - stwierdziłem szeptem do Aveliny. Nie wyobrażałem sobie przesiadywania w pobliży Jęczącej Marty, a co dopiero dzielenia się z nią czymkolwiek.
- I straszna z niej zazdrośnica i kokietka... Chwila, czy ty się rumienisz? - zapytałem, oddalając nieco głowę od jej twarzy by ujrzeć ją z nieco dalszej perspektywy. Ociekałem kiblowatą wodą... Nie powiem, łechtało to moje ego. Wyszczerzyłem się jak głupi.