07.07.2023, 20:45 ✶
Dalej cieszyłem się jak głupi. Avelina Paxton mogła mówić jedno, ale swoim ciałem przekazywała coś zgoła innego. Może ekspertem w tej dziedzinie nie byłem, aczkolwiek swoje wiedziałem i też kompletnym debilem, co to ludzi nie znał, to ja też nie byłem. Podobałem się jej, a zaprzeczenie z jej strony zmieszane z zawstydzeniem huczało, że dziewczyna próbuje coś tu ukryć, ale jej to nie wychodzi.
Oby nas nie zdradzić, nic nie mówiłem na to odkrycie. Dalej się uśmiechałem, powstrzymując chichotanie, bo im dłużej stałem w bezruchu i w ciszy, tym bardziej podkręcał mnie widok zmieszanej dziewczyny.
Korzystając z okazji, zmierzyłem ją swym spojrzeniem. Wcześniej jakoś nie przywiązywałem uwagi do jej wyglądu, poza zadartym nosem i przemądrzalstwem, a także nie zapominajmy o niechlujstwie, ale teraz...? Teraz zainteresowała mnie nieco bardziej, Mogła być ze dwie, może trzy klasy młodsza. Niby typowa Krukona, ale miała w sobie coś z Gryfona. Ci to mieli dopiero w głowach bunt, zero wyważenia. Avelina bardziej wyglądała mi na Gryfonkę, więc miałem przeogromną nadzieję, że okaże się chociaż asem w eliksirach i tym samym nasz projekt wypali.
Kiedy w końcu ten Irytek sobie poleciał, zaśmiałem się beztrosko, ukazując dwa rządki białych zębów.
- Nie zejdę - odparłem zaczepnie, poniekąd blokując Avelinę przed wyjściem z toalety. Jeśli będzie chciała mnie pokracznie wymijać, będzie musiała się do mnie przytulić, a to z kolei, cóż, zapewne zakończy się zawałem z jej strony.
- Powiedz mi lepiej jak to się stało, że jesteś w Krukolandzie? Zaprzedałaś duszę czapie przydziału? - zapytałem, kontynuując... Sam nie wiem, co to było. Podrywać jej nie podrywałem, więc to może było dokuczanie? - Ociekasz Gryfindorem - zaśmiałem się, po czym udawanie splunąłem pod stopy. Każdy wszędzie wiedział o odwiecznym spięciu pomiędzy Ślizgonami a Gryfonami. Szlamojebcy.
Oby nas nie zdradzić, nic nie mówiłem na to odkrycie. Dalej się uśmiechałem, powstrzymując chichotanie, bo im dłużej stałem w bezruchu i w ciszy, tym bardziej podkręcał mnie widok zmieszanej dziewczyny.
Korzystając z okazji, zmierzyłem ją swym spojrzeniem. Wcześniej jakoś nie przywiązywałem uwagi do jej wyglądu, poza zadartym nosem i przemądrzalstwem, a także nie zapominajmy o niechlujstwie, ale teraz...? Teraz zainteresowała mnie nieco bardziej, Mogła być ze dwie, może trzy klasy młodsza. Niby typowa Krukona, ale miała w sobie coś z Gryfona. Ci to mieli dopiero w głowach bunt, zero wyważenia. Avelina bardziej wyglądała mi na Gryfonkę, więc miałem przeogromną nadzieję, że okaże się chociaż asem w eliksirach i tym samym nasz projekt wypali.
Kiedy w końcu ten Irytek sobie poleciał, zaśmiałem się beztrosko, ukazując dwa rządki białych zębów.
- Nie zejdę - odparłem zaczepnie, poniekąd blokując Avelinę przed wyjściem z toalety. Jeśli będzie chciała mnie pokracznie wymijać, będzie musiała się do mnie przytulić, a to z kolei, cóż, zapewne zakończy się zawałem z jej strony.
- Powiedz mi lepiej jak to się stało, że jesteś w Krukolandzie? Zaprzedałaś duszę czapie przydziału? - zapytałem, kontynuując... Sam nie wiem, co to było. Podrywać jej nie podrywałem, więc to może było dokuczanie? - Ociekasz Gryfindorem - zaśmiałem się, po czym udawanie splunąłem pod stopy. Każdy wszędzie wiedział o odwiecznym spięciu pomiędzy Ślizgonami a Gryfonami. Szlamojebcy.