Była słaba bo była jeszcze dzieckiem, nie była doświadczona w relacjach, a nawet tych relacji unikała. Nie chciała znajomych, chciała być sama i teraz trochę tego żałowała, ponieważ nikt nie będzie się zastanawiał; gdzie jest i co się z nią dzieje. Chłopak przed nią przypominał trochę demona, który opętał Ślizgona i był to widok powodujący u niej dyskomfort. Nie podeszła bliżej do niego, bo uważała, że był wystarczająco blisko. Nie rozumiała trochę jego gry, a wręcz nie chciała jej rozumieć, nie chciała dopuścić do głowy, że on chciał zrobić jej krzywdę. Nie była pewna, czy był do tego zdolny, ponieważ go nie znała. Widywała go czasami na korytarzach, ale nigdy nie zwróciła na niego szczególnej uwagi – do dzisiejszego dnia, gdy zaczął ją osaczać niczym wąż. Patrzyła na niego szybko oddychając przez nos i marszcząc brwi. Była niespokojna, ale obawa przed nim nie pozwalała jej się wycofać, uciec z tej przeklętej łazienki.
Po jej karku przeszedł dreszcz, którego pochodzenia nie mogła zrozumieć, ale pojawił się w momencie, gdy ten złapał jej ramię. Zacisnęła dłonie w pięści nadal szybko oddychając. Nie wiedziała, czy się go bała, czy chciała zobaczyć jak daleko ten psychopata się posunie i na ile było go stać. Pochylił się ku niej i tu już było za dużo. Cofnęła się próbując wyrwać ramię z jego uścisku. Wątpiła w to, że na nią leciał. Ludzie pokroju Rookwooda nie lecieli na takie osoby jaką była Avelina Paxton. Oni z tych osób drwili, dręczyli i gnębili. W tym momencie Rookwood chciał słyszeć jak niewinna Paxtonówna, szara Krukonka chwali się swoim przyjaciółkom, że całowała się z prefektem Ślizgonów. Nie! Ona na to nie pozwoli.
– Żałosne – wydusiła z siebie znowu się cofając. – Czy twój tatulek będzie zadowolony, że podrywasz córkę mugolaka, hm? – znała poglądy tych ludzi, wiedziała czym się chełpili, pomimo swojego wieku wiedziała, że są ludzie, którzy nie akceptowali takich jakimi była ona. – Zachowaj profesjonalizm Rookwood. Łączą nas tylko biznesy i jeśli nie przygotujesz dla mnie zapłaty nie dostaniesz eliksirów. – fuknęła próbując się wycofać do drzwi, bała się okropnie, ale była na tyle głupia, aby się mu sprzeciwić. Nie mogła mu pozwolić triumfować, bo będzie myślał, że może ją wykorzystywać, a próbą manipulacji nią obudził w niej wroga, a nie przyjaciela.