Wiedziała o tym, że brał bardzo dużo wart. Wielu nauczycieli o tym mówili, że był bardzo dobrym uczniem i oddawał się swoim obowiązkom za dobrze. Połączyła to z brakiem snu, więc dlatego tak długo robiła te eliksiry, ponieważ chciała zrobić dla niego też eliksir słodkiego snu. Był on trochę trudny jak na jej wiedzę, ale ładny uśmiech do profesora eliksirów i jakoś szło. Teraz czuła lekki dyskomfort, gdy patrzyła na Rookwooda. Nadal wywoływał u niej obawę, gdy miała być z nim sam na sam. Zdawała sobie sprawę, że może narobić jej kłopotów, bo był w końcu prefektem. Mógł bez problemu odebrać jej punkty i zabrać do opiekuna, gdzie zawiedzie wszystkich znajomych i ulubionych nauczycieli.
– Ah, czyli rozumiem, że nie potrzebujesz już tych eliksirów… – powiedziała wyciągając z kieszeni dwa flakoniki. Jeden oznaczony jako słodkiego snu, a drugi uspokajający. Wszystko ładnie wykaligrafowane jej własnym pismem. Avelina akurat uwielbiała opisywać swoje flakoniki z eliksirami, zadbać, aby każda etykieta była równo naklejona i estetycznie opisana. – Zrobiłam bonus. – wskazała ten eliksir od snu.
Zbliżyła się do niego, gdy wstał i spojrzała mu w oczy z lekka dumą oraz ognikami zadowolenia. Była nawet zapytać profesora, czy jej się udało uwarzyć te eliksiry odpowiednio i czy nikogo nie otruje jak je komuś poda. Sprawdził je pod każdym kątem i wszystko było dobrze, więc miała smykałkę. Musiała mu oddać po jednym flakoniku, bo myślał, że zrobiła je na dodatkową ocenę. Okłamała nawet go, że miała tylko tyle, bo reszta się jej rozlała. Pierwszy raz okłamała nauczyciela i chyba wiedział, że nie mówiła mu prawdy, ale nie dociekał. Nie robiła w końcu nic złego. Poszerzała tylko wiedzę.
– Są dobrze uwarzone i sama je zrobiłam. – odpowiedziała przekazując mu tylko jeden flakonik z eliksirem uspokajającym.