Zauważył ją. Zauważył i nie wyrzucił jej od razu. Nie była więc nieproszonym gościem, chociaż pojawiła się tutaj bez uprzedzenia. Dodało jej to odwagi, wchodziła w głąb pomieszczenia, poruszała się po cichu. Nie odezwała się jeszcze ani słowem, od kiedy przekroczyła próg mieszkania. Nie wyglądał dobrze, ten widok rozdzierał jej serce. Najgorsze było to, że sama nie do końca wiedziała, jak mu pomóc, ból musiał być ogromny, nie umiała sobie nawet wyobrazić jak musiała boleć strata jedynego rodzica i ta świadomość, że zostało się teraz na świecie samym. No, nie do końca samym, bo przecież miał ją, tyle, czy właściwie chciał tego, żeby się tutaj znalazła?
Nie napisał do niej, nie wiedziała o niczym do dzisiaj. Musiał być w złym stanie, w końcu jeszcze jakiś czas temu pisał do niej i kilka razy dziennie. Pewnie nie miał chęci rozmawiać z kimkolwiek, ale już tutaj była. Musiała mu jakoś pomóc. Tylko jak? Jak mogła mu pomóc w przypadku tak wielkiej straty. Nie była dobrym mówcą.
Dostrzegła łzę, zauważyła bezgłośne łkanie. Zbliżyła się do niego jeszcze bliżej i przykucnęła przy krześle na którym siedział. - Tak to dzisiaj. - Uniosła głowę, aby przyjrzeć mu się uważniej. Próbowała ułożyć w głowie jakiś plan, tyle, że nikt nie przygotowywał jej na to, że będzie musiała kiedyś pocieszać kogoś po stracie rodzica. To było chyba najtrudniejsze co ją jak dotąd spotkało.
Uniosła dłoń, aby dotknąć jego ręki. Chciała, żeby poczuł, że ma jego wsparcie, że jest tu dla niego. Jakby to miało w jakikolwiek sposób pomóc. Działała zupełnie na oślep, nie umiała stwierdzić, co w takiej sytuacji może przynieść jakikolwiek efekt.
- Nie miałam racji, znaczy nie chciałam mieć. - Bo właściwie, to okazało się, że miała, ale zupełnie nie chciała, żeby tak było. Ten pomysł z obrazem... cóż okazał się być okropną wróżbą.
Podniosła się i usiadła na krześle tuż obok mężczyzny. Przyglądała mu się dłuższą chwilę, po czym się odezwała. - Przykro mi. - Nie brzmiało to jakoś specjalnie dobrze. - To musi być dla Ciebie ogromny cios. - Stwierdziła, to co było oczywiste. - Mogę ci jakoś pomóc? - Zrobiłaby wszystko, żeby choć na moment mu ulżyć, zabrać od niego to cierpienie. Posiadała taką moc, która mogłaby spowodować, że przestanie o tym myśleć, zapomni na chwilę, zajmie się nią. Nie wiedziała jednak, czy jest to odpowiedni moment, na korzystanie z wiłych umiejętności.