• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia

[ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#7
18.07.2023, 22:17  ✶  
Nie miała doświadczenia w związkach, lepiej radziła sobie z trupami, aniżeli ludźmi z krwi i kości, którzy kierowali się uczuciami i zwykle własnym egoizmem. Nie umiała przez to ocenić ich relacji sensownie, zauważyć palących iskier w ich oczach, gdy te zwracały się ku sobie, troski płynącej ze sposobu wypowiedzi lub nawet tego, w jaki sposób pomógł jej z płaszczem. Widziała jednak, że mu zależało, bo jedyną osobą, dla której były w stanie znieść spotkanie dwóch przyjaciół, gdzie jego zażyłe relacje łączyły tylko z jedną — był Fergus. Victoria musiała stać się kimś równie istotnym lub nawet ważniejszym, nienachalnie rosnącą w nim myślą, złodziejką spojrzeń i uwagi. Była przekonana, że mężczyzna wcale tego nie chciał, wszak trudno było nawiązać z nim jakąkolwiek relacje, zwłaszcza gdy operował tak słabymi tekstami na podryw. Widok ten jednak uspokoił odrobinę jej serce, zupełnie jakby mogła spróbować oddać mu Tori bez większych przeszkód, skoro się tu pofatygował. Takie drobne gesty, czyny, akty poświęcenia — wyrażały więcej, niż słowa. Była to jasna myśl na tle pozostałych, które tliły się w jej głowie, wracając co jakiś czas w stronę Louvaina, z którym powiązał ją ten przeklęty jarmark i który zdawał się zamieszkać w jej myślach w sposób, którego niestety, ale nie kontrolowała. Stłumiła westchnięcie, posyłając zamiast tego krótki, odrobinę ironiczny uśmiech w stronę Rookwooda, gdy ten podziękował za wyszukany komplement. Skoro ona była Królową Lodu, on był Księciem Ciemności, a Victoria jasnym promykiem na tle chłodu i mroku. Jako flirt tego jednak nie traktowała, więc przyjaciółka nie musiała się przejmować. Nie zmieniłaby tego, co łączyło ją z wampirem i sposobu, w jaki funkcjonowali, bo na tle pustych komplementów i ulotnych uśmiechów, ta iskra złośliwości i prowokacji była czymś orzeźwiającym, nie musiała udawać niewinnej lalki, jak to bywało w Ministerstwie.
- Wiem moja Droga. - westchnęła w odpowiedzi, przyglądając się czarnowłosej kobiecie z troską raz jeszcze, przesuwając spojrzeniem po jej sylwetce. Cóż, nawet jeśli była do połowy trupem, to przynajmniej nie musiała robić jej sekcji zwłok i przygotowywać raportu o tym, które zaklęcie ją zabiło. Z natury Flintówna była kobietą rozsądną, doskonale kontrolującą swoje odruchy, słowa oraz zachowanie, ale gdyby faktycznie jej siostrze coś się przytrafiło, wtedy by sama zapragnęła zemsty, pozwalając, aby nienawiść wypełniła jej serce. Wykorzystałaby wszystkie środki, sięgnęła po najczarniejsze tabu w nekromancji lub zakazanych miksturach, gdyby ktoś jej Victorie zabrał. - Nie obchodzą mnie te niedorzeczne artykuły, każdy, kto Cię poznał i tak nie uwierzy tym podrabianym dziennikarzom.
Większość była sprzedana, liczyli tylko galeony i barwili informacje, szukając sensacji, tak, jak sugerowała narzeczona Sauriela. Rozumiała, że nie mogła napisać — nawet nie dopytywała. Oni mieli pełne prosektorium, a co dopiero aurorzy mieli powiedzieć o swoich wypełnionych po krańce blatu biurkach, dodatkowo poszkodowani i będący pod ostrzałem irytującej prasy.
- Ona bije Selene na głowę. - odparła swobodnie i dość pewnie, a jej ramiona drgnęły, jakby mówiła najbardziej oczywistą rzecz na świecie. Tori była piękna, miała dobre serce i wzbudzała szacunek u ludzi, topiła każdy lód. Powiedziała tak, żeby dodać dziewczynie trochę otuchy, bo jeśli komuś zimno pasowało, to Cynthii, nie jej.
Na jego słowa znów jedynie się uśmiechnęła, nie komentując. Mężczyźni mieli to do siebie, że gdy im zaczynało zależeć, stawali się przesadnie protekcyjni, ale jednocześnie wcale nie chcieli, aby kobiet o tym wiedziała. Nie chciał obdzierać jej z niezależności, ale chciał mieć na nią oko. I ten kot w tle. Ah, młodość. Przypomniała sobie ostatnią rozmowę z Victorią, czując kolejną falę ciepła na ciele, ulgę, że znajdowała sposób, aby się odnaleźć i szukać w tym narzeczeństwie tego, co było najlepsze. Przyjaźń była najlepszym fundamentem, a obserwując ich dwójkę, to z łatwością można było stwierdzić, że się o siebie troszczą, może nawet rozumieją lepiej, niż sądzili. To doskonały początek. Blondynka pomyślała nawet o tym, że gdyby ojciec znalazł kogoś, chociaż w połowie tak inteligentnego, jak on, nie byłoby tak źle.
- Dobry wybór, mój ojciec zna się na rumie. - odparła Saurielowi na wybór alkoholu, wybierając jeden z lepszych jej zdaniem trunków, nalewając od odpowiedniego, kryształowego naczynia, dodając odrobinę lodu z magicznego pucharka, który zawsze trzymał zimno. Podała mu szklankę, podnosząc spojrzenie niebieskich oczu na ciemne oczy Rookwooda. - To akurat raport z autopsji jednej z ofiar na Beltane, ale zmarł — jak już zapewne wyczytałeś — przez atak serca i pęknięcie aorty, nie przez Czarną Magię. Nie wątpię Saurielu, że Twoje zainteresowania obejmują bardzo wiele tematów.
Cofnęła się, zerkając na chwilę na trzymane przez niego papiery, które widocznie z czymś porównywała. Cóż, zwłoki nie robią na niej wrażenia, niezależnie od przyczyny zaprzestania oddychania i zatrzymania serca. Jeno puste skorupy, kupa kości i mięśni, skomplikowany mechanizm, który nagle zatrzymano. Nie byli już przecież ludźmi, obiektami, rzeczą.
- Nie. Jego zwłok nie przywieźli, zakładam więc, że zaszył się gdzieś, być może wypłynął z moim bratem? Ostatnio się zaprzyjaźnili. - odparła na pytanie o przyjaciela, czując krótki i nieprzyjemny uścisk w klatce piersiowej. Jak długo już nie mieli ze sobą kontaktu? W Hogwarcie dużo czasu spędzali razem, zwłaszcza na jej ostatnim roku, odkąd na wcześniejszym zamknęli ich na noc w szkolnej bibliotece, wówczas ze złośliwości przeszli na normalne rozmowy. Skupiła się na Tori, wcześniej oczywiście obiecując, że ich pozdrowi.
- Oszczędzaj się, nie jesteś jeszcze w pełni sprawna, pomijając już kwestię zimna. - zdążyła już ocenić ją wprawionym okiem, bo przecież poza karierą koronera, Cynthia miała wykształcenie uzdrowicielskie i nawet odbyty krótki staż w szpitalu w Mungu oraz w Nowym Orleanie, zanim zmieniła profesję. Nie żałowała, tak było łatwiej. Na jej pytanie o dbanie o zdrowie, nie mogła powstrzymać krótkiego, cichego roześmiania się — co się zdarzało niezwykle rzadko. - Wyobrażasz sobie Brenne, która postępuje inaczej? Jest dużo nadgodzin, nie przeszkadza mi to zupełnie, zresztą, wiesz, że i tak nie jest mi z Morfeuszem po drodze. - powiedziała, siedząc już wygodnie i upijając odrobinę z filiżanki. Podniosła na nią spojrzenie, ignorując łaskoczący w szyję, luźny kosmyk włosów. Trochę się wahała, trochę walczyła sama ze sobą, ale zdawała sobie sprawę, że nekromancja będzie najlepszym sposobem na uzyskanie odpowiedzi. Tylko czy nie będą takie same jak przy Louvaine? Wszak on również był na granicy.
Myślała chwilę nad słowami czarnowłosej, jakby zapominając o obecności jej narzeczonego w pomieszczeniu. Zwilżyła wargi, pozbywając się z nich resztek naparu, stuknęła w porcelanę długimi paznokciami, wydała ciche mruknięcie, które świadczyło o głębokiej debacie wewnętrznej. - Ufasz Saurielowi? Powierzyłabyś mu swoje życie? - zapytała ni stąd, ni zowąd, zakładając nogę na nogę po odstawieniu na blat stołu naczynia z gorącym napojem, opierając się rękoma o kolana. Plecy miała proste, ramiona również tkwiły w bezruchu, a nieruchoma twarz sugerowała, że pytanie było całkiem poważne, nie dla przedrzeźniania się, nie dla zaczepki. Cynthia była nieufna, ale dla Victorii była w stanie przełamać swoje zasady, wyjść z inicjatywą i podzielić się jednym ze swoich sekretów. - Czy ja mogę mu ufać? - dodała, przekręcając głowę tak, aby nienaturalnie jasne, błękitne tęczówki zlustrowały twarz wampira.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (7287), Sauriel Rookwood (4440), Victoria Lestrange (5099)




Wiadomości w tym wątku
[ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 09.07.2023, 22:46
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Sauriel Rookwood - 10.07.2023, 23:28
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 11.07.2023, 15:27
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 12.07.2023, 21:48
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Sauriel Rookwood - 13.07.2023, 11:46
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 14.07.2023, 18:49
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 18.07.2023, 22:17
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Sauriel Rookwood - 19.07.2023, 22:46
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 22.07.2023, 18:20
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 30.07.2023, 00:48
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Sauriel Rookwood - 30.07.2023, 16:38
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 01.08.2023, 10:22
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 07.08.2023, 22:08
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Sauriel Rookwood - 11.08.2023, 21:06
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 15.08.2023, 22:54
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 21.08.2023, 23:11
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Sauriel Rookwood - 27.08.2023, 10:32
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 02.09.2023, 02:08
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 09.09.2023, 22:48
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 11.10.2023, 15:39

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa