• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
« Wstecz 1 2
[06.05.72] Ślizgoński spryt

[06.05.72] Ślizgoński spryt
Widmo
The bodies in my floor all trusted someone.
Now I walk on them to tea.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Eunice Malfoy
#2
19.07.2023, 19:13  ✶  
Beltane, ach, Beltane. Samo święto wspominała całkiem miło, nawet jeśli było naznaczone posmakiem goryczy – wszak ten sabat, w teorii, powinna była obchodzić z kimś innym. Ale tenże ktoś dla niej był już tylko wspomnieniem – grubą kreską oddzieliła to, co było, od tego, co ma być – ot, była młoda, w księdze jej życia czekało jeszcze wiele pustych stron na zapisanie i była też…
  … zakochana?
  Z początku tego nie zauważyła – wszystko zdawało się rozmywać przez to, co stało się później, gdy już opuściła Polanę Ognisk. Potrzebna była każda para rąk, która cokolwiek potrafiła – do pełnoprawnego uzdrowiciela Malfoy trochę brakowało, ale to też nie tak, że wypadła sroce spod ogona i nie miała najmniejszego pojęcia o uzdrowicielskich kwestiach - stąd też wir pracy najzwyczajniej w świecie ją pochłonął i średnio myślała o Darcym. Co nie znaczy, że myśli same nie biegły w stronę chłopaka, o nie, o czym świadczyła chociażby wysłana sowa, gdy zorientowała się, że doszło do - bardzo eufemistycznie mówiąc - zamieszania.
  Potem zaczęła się przyłapywać na tym, że się uśmiechała do samej siebie, gdy w jej myślach tylko pojawiała się wizja blondwłosego chłopaka. Ale też nie do końca przywiązywała do tego wagę - bo i dlaczegóż by miała? Miłość to pojęcie dość abstrakcyjne - przynajmniej dla niej samej; ba, nawet niezbyt sądziła, ze potrafi poczuć coś takiego - a Lockharta przecież i tak lubiła i tak lubiła, więc...?
  ... więc na dobrą sprawę i tak to zepchnęła gdzieś na bok, wzdychając w duchu, że może jednak powinna napisać, spytać o ewentualne plany, zaproponować spotkanie? Tak, w tej chwili dość ciężko było znaleźć odrobinę wolnego czasu, ale czego to się nie robi dla dobrych znajomych! Nie, przyjaciół wręcz! Poza tym, podejrzewała też, że te jakże ciepłe myśli (i - do czego musiała się przyznać sama przed sobą, gdy zasypiała poprzedniego wieczora. A może jeszcze poprzedniego? Nieważne - chęci do zobaczenia Darcy'ego) niejako powiązane były z największym rozczarowaniem życia. No bo hej, spędzili razem kilka bardzo miłych chwil, których - była całkiem pewna - nie zaznałaby już u boku szczęśliwie byłego męża (tak, nie było co się łudzić, że będzie mogła mu kibicować w zmaganiach we wspinaczce, nie mówiąc już o jakże żywiołowych przecież tańcach) i... nie, nie, to skończony absurd, rodzina w życiu nie pozwoliłaby na przekucie takich myśli w życie, zresztą, zdecydowanie do siebie na dłuższą metę nie pasowali...! Pochodzili - w pewnym sensie - z dwóch innych światów i w zasadzie można było długo wymieniać wszelkie "przeciw". Stąd też, koniec końców, dała sobie jeszcze czas na podjęcie ewentualnych działań, na razie musiała sobie po prostu na spokojnie przemyśleć. Tak. Zdecydowanie przemyśleć.
  W każdym razie, to miał być po prostu kolejny dzień spędzony w Mungu, tylko tyle i aż tyle. Zajmowanie się pacjentami, poszerzanie wtajemniczenia w uzdrowicielskie arkana i tak dalej, i tak dalej - naprawdę, ostatnią osobą, jaką spodziewałaby się tu zobaczyć, był Lockhart. Przecież on nie ładował się w kłopoty, prawda? Po prostu... pisał. I ewentualnie przeprowadzał wywiady. No dobrze, przy dużym pechu to można było nawet złamać nogę na prostej drodze, ale wciąż: nie spodziewała się Darcy'ego w Mungu. Na jej oddziale!
  Zauważyła go właściwie przypadkiem, kiedy szła po szpitalnym korytarzu. Blond włosy spięte w ciasny kok, uzdrowicielski fartuch i plik dokumentów pod pachą - tak, w takim miejscu papierologia stosowana też miała się dobrze - iii... zamarła w pół kroku. Naprawdę, jej wzrok przykuła blond czupryna, jak - w przeciągu ostatnich kilku dni - bodaj każda o tym kolorze, jednakże daleka była od spodziewania się, iż ujrzy właśnie Lockharta (nie, żeby w środku nie miała takiej nadziei). Zauważyła, zamarła i dość szybko się otrząsnęła – nie no, nie mogła tak stać jak kołek! Stąd też dość szybko się uśmiechnęła, całkiem ciepło i skierowała się w stronę chłopaka.
  - Darcy? Co ty tu... – zaczęła początkowo nie zauważając, że coś jest nie w porządku. Ale wystarczyło podejść, przyjrzeć się uważniej i… Na Matkę Księżyc! - Weź mi to pokaż – zażądała bez ogródek, wyciągając dłoń – gotowa ująć przyjaciela za podbródek, żeby wymusić odpowiednie odchylenie głowy, tym samym umożliwiając jej przyjrzenie się szyi.
  Bo ręki i ramienia biedna nie była jeszcze świadoma...
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Darcy Lockhart (2347), Eunice Malfoy (2597)




Wiadomości w tym wątku
[06.05.72] Ślizgoński spryt - przez Darcy Lockhart - 18.07.2023, 10:56
RE: [06.05.72] Ślizgoński spryt - przez Eunice Malfoy - 19.07.2023, 19:13
RE: [06.05.72] Ślizgoński spryt - przez Darcy Lockhart - 19.07.2023, 22:49
RE: [06.05.72] Ślizgoński spryt - przez Eunice Malfoy - 21.07.2023, 21:34
RE: [06.05.72] Ślizgoński spryt - przez Darcy Lockhart - 22.07.2023, 10:49
RE: [06.05.72] Ślizgoński spryt - przez Eunice Malfoy - 23.07.2023, 13:42
RE: [06.05.72] Ślizgoński spryt - przez Darcy Lockhart - 25.07.2023, 19:38
RE: [06.05.72] Ślizgoński spryt - przez Eunice Malfoy - 29.07.2023, 20:23
RE: [06.05.72] Ślizgoński spryt - przez Darcy Lockhart - 30.07.2023, 10:03
RE: [06.05.72] Ślizgoński spryt - przez Eunice Malfoy - 30.07.2023, 22:51
RE: [06.05.72] Ślizgoński spryt - przez Darcy Lockhart - 31.07.2023, 12:39
RE: [06.05.72] Ślizgoński spryt - przez Eunice Malfoy - 06.08.2023, 02:25

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa