Rozliczono - Victoria Lestrange - osiągnięcie Życie to przygody lub pustka
Czuła niepokój całą sobą i tak strasznie jej się spieszyło, że chyba tylko dlatego nie miała czasu dziwić się temu, że o czymś zapomniała. Ona. Zapomniała. I nagle okazywało się, że to, że z niczym się nie spieszy, że wszystko ma wyliczone, poukładane i podzielone, to tylko poza – bo kiedy chciała, to potrafiła w mig coś wymyślić i jeszcze szybciej wprowadzić w życie. Tylko po co się spieszyć, kiedy wszystko ma swoje odpowiednie miejsce i czas w ciągu dnia?
Ale dzisiaj tak nie było. Dzisiaj okazało się, że nawet ona, poukładana i odpowiedzialna czarownica, może o czymś zapomnieć. O czymś tak cholernie ważnym… A podobno pieniądze ważne nie były – w jej przypadku jednak, kiedy zainwestujesz dużo pieniędzy (a miała ich niemało), to możesz dużo stracić. A przecież nie przekazałaby takiej sumy na byle co. Bo było to dużo – musiało być, skoro było to teraz, w TEJ chwili, takie ważne. Może to i lepiej, że była noc. Mniej się będzie rzucać w oczy.
Wpadła do sowiarni w tempie, które zaskoczyło nawet ją. Dorwała jedną z sów, szybko przywiązała jej do nóżki list napisany przez Sauriela, powiedziała jej na jaki adres należy go przynieść, i wypuściła w świat. A później wypadła stamtąd, by dostać się do windy, a stamtąd do holu. I zobaczyła, że Brenna pakuje się do windy razem z nią. Miała chyba nieswoją koszulę. Bez słowa nałożyla na siebie za dużą na nią kurtkę ze skóry Sauriela, schowała odznakę, zmieniła kolor swojej koszuli zaklęciem, nieco rozczochrała włosy i…
- Przepraszam. To naprawdę ważne. Nie trzeba było… - wymamrotała do niej… Ale poniekąd czuła wdzięczność, że nie będzie tam sama. W końcu w grupie raźniej.
Będzie to musiała Brennie jakoś wynagrodzić.
I aportowała się z cichym pyknięciem na ulicę Śmiertelnego Nokturnu. Ciemno. Chłodno. Spojrzała w jedną, w drugą stronę…i starała się zachowywać możliwie najmniej podejrzanie jak tylko się dało.
!lestrange22