Byłem na tyle ufną osobą, że chętnie jej się oddam w ręce, pozwolę wykorzystać to, co stworzę na jej własny użytek. Nie zależało mi na sławnie, na wystawianiu obrazów, bo ich nie widziałem, nie byłem w stanie ich zobaczyć, ale chętnie spędzę z nią jeszcze trochę czasu. Jej radość w głosie była dla mnie zaraźliwa, więc nic dziwnego, że sam się uśmiechnąłem. Lubiłem być w centrum zainteresowania osób, które mnie intrygowały, więc pozowanie było dla mnie mocno atrakcyjne. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że poznana dziewczyna mogłaby być jakimś psychopatą. Fergus pewnie by mnie zabił za to, że umawiałem się z kimś kogo ledwo znałem, ale był ze mną Bell, więc nie będzie tak źle, prawda?
– To jestem idealnym modelem do takich sesji – uśmiechnąłem się zawadiacko i przeczesałem teatralnie swoje włosy. Wydawała się urocza i pełna takiej poczciwej nietaktowności, a to mi się naprawdę bardzo podobało.
– Mogę się spotkać każdego wieczora. Nie mam szczególnie rozwiniętych planów na życie. Pracuję i wracam do domu, więc będę mógł się do ciebie udać po pracy jak tylko coś w domu przekąszę – odpowiedziałem i powoli kończyłem jeść swoje zamówienie. Potem na serwetce zapisałem swój adres – Tutaj możesz wysłać sowę kiedy będziesz miała czas się spotkać, a teraz droga pani muszę wracać do pracy. Do zobaczenia – zerknąłem jeszcze pod stół, aby obudzić Bella, a potem podniosłem się i opuściłem kawiarnie.