Skierował wzrok na Victorię, ale widać było, że to nie jest obecne spojrzenie. Spojrzenie osoby, która kontaktuje tu i teraz. Wrażenia przepływały przez jego ciało. Spływały jak woda, którą ktoś cię oblał od czubka głowy. Nie była chłodna - wręcz rozpalająca. Chyba gdyby mógł płakać to łzy stanęłyby mu w oczach. Ale nie mógł. Nie było łez, bo nie było wody, ani krwi, którą wampir mógłby wylać. Czuł, jak to ciepło, negatywne ciepło, staczało się po nim, oblepiało i w końcu - uwalniało. Ciepła glina, przez którą przesuwasz się rękoma i im więcej jej rozsunąłeś, tym łatwiej się przedzierać. Nadal jednak wygłusza. Nadal cię zatrzymuje. Otworzył nawet wargi, zdolny do wykrztuszenia z siebie słowa. Był już na to gotów. Lecz nie. Zanim się odezwał, jego perspektywa znowu się zmieniła.
Znał tych ludzi - byli mu najbliższymi osobami. I jednocześnie jedna z nich była mu boleśnie daleka. Nie było sposobu, żeby przeciwstawić się matce, kiedy ta sobie już coś obmyśliła. Nie. Jedyną możliwością była próba przetrwania tego, co zaplanowała i jakaś powolna, nieznośna męczarnia tego, co ma nastać. Nawet nie było tu chęci walki. Była bezradność. W tę czy inną stronę historia by spotkała się dokładnie w tym jednym punkcie. Dobrnęłaby do tego momentu. Momentu, w którym jest się zmuszonym do małżeństwa. Nawet nie było żadnego wytłumaczenia czy słowa pocieszenia. Zimne fakty, z którymi nic nie zrobisz. Na które nie zaradzisz.
Kiedy wizja zniknęła, Sauriel uświadomił sobie, że siedzi na ziemi. Oparty o ścianę, podpierając się o jakieś klamoty leżące mu pod ręką, które trochę zwaliły się, kiedy i on zwalił się w dół. Teraz nie miał wątpliwości, kogo widział i czyją perspektywę oglądał. Tylko dlaczego? Czy to też jakiś magiczny wpływ tego Limbo? Ale Victoria mówiła, że widzi nie swoje wspomnienia, a to... to były jej wspomnienia? Musiały być. Albo nie? Tamta dziewczynka to... nie no, to też była Victoria, przecież Isabella nie miała innej córki... w tamtym wieku. Bo nie miała? To nie było przyjemne. Nie miał ochoty tego oglądać, na pewno nie w takiej formie, nie w tak oszałamiający sposób, przed którym nie masz jak się bronić. Nie jesteś obserwatorem, ty STAJESZ SIĘ osobą, której wspomnienia błyskając przed oczami. I wypalają się zupełnie jak zapałka w rękach dziewczynki.
To było jasne, Victoria już kiedyś mówiła, że jej pierwsze narzeczeństwo nie było zbyt udane. Było niespodzianką, ale tak i było to tu i teraz. Może nawet gorszą, w końcu Sauriel nie bardzo się starał.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.