Avelina czytała głównie księgi o eliksirach i ziołach, czasami zaglądała do jakichś wróżbiarskich anegdotek na stronach proroka, przeglądała nekrologi i informacje ze świata. Nie interesowali ją ludzie, których nie znała, nie interesowały ją plotki, których nie mogła zweryfikować. Miała w zwyczaju tak, że jeśli usłyszała coś o kimś i nie było to zbyt przychylne zwykle szła do źródła jeśli ją to zainteresowało i pytała osobiście (tak było w szkole jak koleżanki rozmawiały o innych ludziach, teraz stron plotkarskich nie czytywała). Jeśli chodziło o starożytne rzeczy, które miały setki lat – zdarzało się jej przeczytać to i owo. Zapewne gdzieś przewinęło się tam również imię i nazwisko Cathala, ale do wyglądu nie przykuwała uwagi. Wszyscy ludzie czasami zlewali jej się w jedno jeśli chodziło o celebrytów. Skupiała się głównie na czymś, co nie mówiło i co nie było człowiekiem. Księgi, zioła, nowe narzędzia do warzenia eliksirów. Była teraz na takim etapie, że przygarnęłaby nowy kociołek, albo kilka nowych fiolek i nalepek do oznaczania wywarów. Rodzice dużo jej opowiadali o spotkanych ludziach, ale nazwiska i imiona zlewały jej się w całość, gdy tylko miała do czynienia z kimś kogo nie mogła poznać osobiście.
Uniosła brwi, gdy mężczyzna zamiast się odezwać zaczął pisać w notatniku. Pochyliła się do przodu, aby móc szybko przeczytać informacje. Mieli podsłuch? Paranoik? Może niemowa? Nie wiedziała, ale nie chciała go oceniać. Klient jak klient, trzeba obsłużyć.
– Tak. – odpowiedziała krótko sięgając po bombonierki. Klient, który nie mówi. Dzisiejszy dzień chyba był spóźnionym prezentem na święta, albo przyśpieszonym prezentem na urodziny, a miała je przecież dopiero w październiku.
Cathal mógł dostrzec u niej rozluźnienie i lekkie zadowolenie, że nie musiała z nim rozmawiać. Avelina stresowała się każdą rozmową z ludźmi jeśli ich nie znała. Czasami po całym dniu w tym miejscu była wykończona bardziej niż jakby ktoś kazał jej biec przez cały Londyn samotnie, bez zatrzymywania się, a teraz nie musiała z nim rozmawiać o pogodzie, ani informacjach sportowych.
– Skąd ma pan bombonierki i dlaczego podejrzewa pan, że mają nieodpowiednie eliksiry? – zapytała. Wolała jednak najpierw zrobić badanie z klientem niż szukać czegoś w ciemno. Będzie szybciej i łatwiej. Nie była też osobą, która kogoś będzie oceniać.