Miało to tak wyglądać – po to właśnie zadała sobie ten cały trud z ubiorem, z mocniejszym makijażem i tak dalej. Bywała na Nokturnie trochę razy, zdążyła poznać panujące tutaj zasady i zwyczaje i zwyczajnie zamierzała się dostosować, żeby nie zwracać nadmiernej uwagi. Póki co chyba się to udało, nikt się nie przyczepił, a ona w spokoju zaciągała się papierosem, rozglądając się dość leniwie po najbliższym otoczeniu. Jakby od niechcenia.
Nie, nie przyniosła mu na wymianę arbuza.
- Mówiłam ci, że jak chcesz arbuza to w domu – przypomniała mu i znowu delikatnie objęła filtr papierosa umalowanymi ustami, pociągnęła i za chwilę wypuściła dym. Technicznie, to nie mówiła, a jedynie mu to napisała, ale sens pozostał taki sam. Rzeczywiście – prawie jak w powieści. Tylko że ta piękna kobieta, która przyszła się spotkać z niebezpiecznym (i równie przystojnym) gościem, nie miała dla niego żadnych informacji, ni cennego przedmiotu na wymianę. Można było powiedzieć, że była dzisiaj swego rodzaju panną do towarzystwa, ale zupełnie innego, niż wynikałoby to z definicji tegoż zwrotu.
- Czyli jednak ty zacząłeś – pytała go wtedy w areszcie, czy to on zaczął, nie potwierdził, ale swoje wiedziała. I miała rację, teraz miała potwierdzenie. Rozumiała jednak, że wtedy gadał inne rzeczy, żeby bardziej sobie nie zaszkodzić. - Hmm… Rozumiem że nie da rady ich przekonać, że szukają go bo był świadkiem i przypadkiem dowiedzieli się, że świadek ma swoje za uszami? – zapytała pomalutku mieląc informacje. To byłoby pierwsze, jak chciałaby zmanipulować sytuację na „swoją” korzyść, czy raczej w tym wypadku na korzyść Sauriela. Bo tak, zrozumiała problem, który się tworzył. To było to samo, dlaczego kiedy ostatnim razem gdy Sauriel obił komuś mordę by wyciągnąć informacje, i złapali kogo trzeba, to kazała mu wyjść, kiedy modyfikowała pamięć, by nie wiedzieli, że to on sypał. - Tak, jest dobra w tym co robi – przytaknęła, chwaląc swoją przyjaciółkę z czasów szkoły. Zmarszczyła na moment brwi, ponownie zaciągając się papierosem. - Ale pierwsze pytanie. Czemu go w ogóle szukałeś i sklepałeś w knajpie? – nie rozumiała powodu tego wszystkiego – a przecież musiał jakiś być, tylko w tym wszystkim Sauriel skupił się na reszcie, a początek (całkiem wygodnie) pominął.