• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[17 maja 1972] Cień Williama Wachera

[17 maja 1972] Cień Williama Wachera
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#8
30.07.2023, 00:21  ✶  

Każdy dom był inny. U Victorii mówiono dzień dobry. Mówiono do widzenia. Mówiono dobranoc. Wręcz tego wymagano – zwłaszcza od niej, dobrze urodzonej pannicy, nawet pomimo kłótni w domu – grzeczność musiała zostać zachowana. Czasami ją odpuszczano – jak wtedy, gdy przyszła „dobra nowina”, że ma wyjść za Rosiera. Wtedy nie umiała zachować kamiennej twarzy i życzyć miłego dnia, gdy w złości odchodziła na miękkich nogach od stołu. Ale mimo tych surowych zasad w domu – nie kojarzyło jej się to źle, zwłaszcza jeśli kierowała to do lubianych przez nią osób.

- Hmm – mruknęła znowu i uśmiechnęła się, po czym zapatrzyła nieco pod skosem na Sauriela, kiedy tak opierała się o tę ścianę. A co ją tak rozbawiło? Własne myśli. - Zabawne, właśnie myślałam o tym samym – rozwinęła, by biedny mężczyzna nie musiał się domyślać, co też kobiecie chodzi właśnie po głowie i co ją tak rozbawiło. I tak by nie zgadł. Sama też wielką fanką kłamstw nie była, ale czasami… cel uświęcał środki. A priorytety Victorii wyglądały tak: bliscy > praca > inni. Sauriel przez ostatnie pół roku pomalutku awansował z „inni” do „bliscy” i tak oto… była tutaj.

Victoria nie miała problemu z wykonywaniem poleceń, ale sama też była na tyle kreatywna, by móc przejąć nad czymś dowodzenie. Jednak… wdała się trochę w matkę, jednak wolała mówić, że sama kieruje się logiką, a nie czystymi zyskami – ale czyżby? W końcu niedaleko pada jabłko od jabłoni… Nietrudno było jednak zauważyć, że Tori obdarzona była jednak nieco innym zestawem cech charakteru niż Isabelle, więc i wypadało to zupełnie inaczej, nawet jeśli gdzieś tam w działaniach były zbieżne. No i… Tak, Sauriel wolał robić, a nie myśleć, wolał by mu ktoś wskazał kierunek. Ale… To już Victoria zauważyła – kiedy stawał się taki zdecydowany, władczy nawet – na brodę Mrelina, ależ jej się to podobało! By nie powiedzieć, że dostrzegała, że ją to kręci. Pojebane.

- Co praca. Jestem tu prywatnie, a nie zawodowo. Mojej pracy w to nie mieszaj – Victoria bardzo to oddzielała. Stawiała jasną kreskę pomiędzy tym, co było pracą, a tym, co jej czasem prywatnym POZA nią. Wszystko co związane z Saurielem było mocno prywatne – bo inaczej musiałaby się zastanawiać, czy go jednak nie aresztować. - Pomogłabym ci tak, żebyś nie musiał tego robić – duuh, to chyba oczywiste. Zabiłaby człowieka – gdyby musiała się bronić. Zabiłaby człowieka – gdyby zagrażał komuś jej bliskiemu; może by się zawahała, może nie. Ale Victoria nie była czysta jak łza, w tej pracy nie było miejsca na aż takie sentymenty. Odpowiedziała mu tak samo: spojrzeniem w oczy. Nie żadnym wycofaniem się, nie z chęcią ucieczki – czyste, mocne spojrzenie w czarną otchłań. Ładne miał te oczy. - No dobrze… A łatwiej będzie ich znaleźć? Czy zrobić tak, że jeśli coś wypaplają, to będzie to do niczego? – nie wiedziała o jakiej skali rozmawiali, więc nie wiedziała, jak w ogóle ocenić sytuację. Czy lepiej ruszyć w poszukiwania zaginionej dwójki, ukryć ich, albo… zmodyfikować im pamięć… czy jednak lepiej podziałać od środka. - Gdzie ich do tej pory szukałeś? – zapytała po chwili.

Ach, naprawdę. Jak trwoga to do… Victorii. Nie odmówiła by mu, nie w takiej sytuacji. Łatwiej byłoby to sprzątać nim nabałaganił, ale no cóż, mieli co mieli.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sauriel Rookwood (3296), Victoria Lestrange (2773)




Wiadomości w tym wątku
[17 maja 1972] Cień Williama Wachera - przez Sauriel Rookwood - 29.07.2023, 15:16
RE: [17 marca 1972] Cień Williama Wachera - przez Victoria Lestrange - 29.07.2023, 15:54
RE: [17 maja 1972] Cień Williama Wachera - przez Sauriel Rookwood - 29.07.2023, 19:07
RE: [17 maja 1972] Cień Williama Wachera - przez Victoria Lestrange - 29.07.2023, 19:55
RE: [17 maja 1972] Cień Williama Wachera - przez Sauriel Rookwood - 29.07.2023, 20:55
RE: [17 maja 1972] Cień Williama Wachera - przez Victoria Lestrange - 29.07.2023, 21:23
RE: [17 maja 1972] Cień Williama Wachera - przez Sauriel Rookwood - 29.07.2023, 22:24
RE: [17 maja 1972] Cień Williama Wachera - przez Victoria Lestrange - 30.07.2023, 00:21
RE: [17 maja 1972] Cień Williama Wachera - przez Sauriel Rookwood - 30.07.2023, 07:23
RE: [17 maja 1972] Cień Williama Wachera - przez Victoria Lestrange - 30.07.2023, 12:06
RE: [17 maja 1972] Cień Williama Wachera - przez Sauriel Rookwood - 30.07.2023, 12:48
RE: [17 maja 1972] Cień Williama Wachera - przez Victoria Lestrange - 30.07.2023, 14:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa