30.07.2023, 22:51 ✶
Czy faktycznie przejrzała, to nie do końca takie pewne. Coś dzwoniło, ale Darcy umiał kłamać, to raz, dwa, rytuał „trochę” odbierał rozsądek i jasność myślenia. Logika zdawała się kwilić w kącie; być może, gdyby nie była tak ogłupiona, to oparłaby ręce na biodrach i krzyknęła coś w stylu „Aha, mam cię, gagatku!”. No dobrze, nie zrobiłaby tak – w końcu to Eunice; zareagowałaby inaczej, ale generalnie do czegoś takiego mogłoby się to sprowadzić.
Noszenie wazonu… zastanowiła się, na ile to mogło być możliwe. W teorii wystarczyłoby oprzeć o siebie naczynie, zwłaszcza jeśli jakieś większe, cięższe… czy liście i kwiaty mogłyby wtedy dotknąć skóry? Zapewne tak. A skoro tak, czy mogłyby wywołać reakcję alergiczną, jeśli biedny miał uczulenie na nie? Znów, tak. Więc jeśli faktycznie coś zaczęła mocniej podejrzewać, to teraz… teraz bajeczka wydawała się być bardziej składna.
Natomiast utrzymanie neutralnego wyrazu twarzy było ość niemałym wyzwaniem, gdy Darcy okazał się być… bardzo bojaźliwym pacjentem? Czy tam mocno wstydliwym? Lockhart, Lockhart, przecież nie zostaniesz tu ani zjedzony, ani rozebrany do końca, to tylko ramię… Nie, żeby serce jakoś mocniej nie zatrzepotało na myśl, że miała teraz okazję przekonać się, co kryło się pod warstwami ubrania – ale wciąż, priorytetem było zgoła co innego. Naprawdę.
- Darcy – zaczęła łagodnie, próbując przemówić mu do rozsądku – Twoim zdaniem może nie jest zbyt duża. A może się jednak różni od tego, co masz na szyi czy dłoni. Po prostu muszę się upewnić, że to na pewno jest to samo – nawet jeśli uważasz, że tak... – ręce trzymała grzecznie przy sobie, chcąc, by Lockhart mimo wszystko zrobił to z własnej woli. Obezwładnianie go i własnoręczne rozbieranie w tym konkretnym przypadku wydawało się być całkiem na wyrost i sporą przesadą. Tak że o ile powstrzymała zapędy do zastosowania przymusu, tak nie pohamowała ciut rozbawionego uśmiechu.
- Pójdziemy na herbatę – zgodziła się bez mrugnięcia okiem, celowo nie udzielając odpowiedzi. Przypadkiem Darcy dał jej do ręki broń i nie zawahała się jej użyć – w imię wyższych celów, oczywiście, dla jego własnego dobra! - Ale pod warunkiem, że pokażesz mi ramię – zastrzegła natychmiast.
Noszenie wazonu… zastanowiła się, na ile to mogło być możliwe. W teorii wystarczyłoby oprzeć o siebie naczynie, zwłaszcza jeśli jakieś większe, cięższe… czy liście i kwiaty mogłyby wtedy dotknąć skóry? Zapewne tak. A skoro tak, czy mogłyby wywołać reakcję alergiczną, jeśli biedny miał uczulenie na nie? Znów, tak. Więc jeśli faktycznie coś zaczęła mocniej podejrzewać, to teraz… teraz bajeczka wydawała się być bardziej składna.
Natomiast utrzymanie neutralnego wyrazu twarzy było ość niemałym wyzwaniem, gdy Darcy okazał się być… bardzo bojaźliwym pacjentem? Czy tam mocno wstydliwym? Lockhart, Lockhart, przecież nie zostaniesz tu ani zjedzony, ani rozebrany do końca, to tylko ramię… Nie, żeby serce jakoś mocniej nie zatrzepotało na myśl, że miała teraz okazję przekonać się, co kryło się pod warstwami ubrania – ale wciąż, priorytetem było zgoła co innego. Naprawdę.
- Darcy – zaczęła łagodnie, próbując przemówić mu do rozsądku – Twoim zdaniem może nie jest zbyt duża. A może się jednak różni od tego, co masz na szyi czy dłoni. Po prostu muszę się upewnić, że to na pewno jest to samo – nawet jeśli uważasz, że tak... – ręce trzymała grzecznie przy sobie, chcąc, by Lockhart mimo wszystko zrobił to z własnej woli. Obezwładnianie go i własnoręczne rozbieranie w tym konkretnym przypadku wydawało się być całkiem na wyrost i sporą przesadą. Tak że o ile powstrzymała zapędy do zastosowania przymusu, tak nie pohamowała ciut rozbawionego uśmiechu.
- Pójdziemy na herbatę – zgodziła się bez mrugnięcia okiem, celowo nie udzielając odpowiedzi. Przypadkiem Darcy dał jej do ręki broń i nie zawahała się jej użyć – w imię wyższych celów, oczywiście, dla jego własnego dobra! - Ale pod warunkiem, że pokażesz mi ramię – zastrzegła natychmiast.